Jest masa firm na GPW, które zasługują na wyższe kursy. Są dobre pod każdym względem. Rzucam przykład pierwszy z brzegu: Marvipol.
Jest masa firm, które nie zasługują na wysokie kursy, przykład pierwszy z brzegu: Innogene, BiomedL, czy BMX i takie tam.
Mam na myśli fundamenty w okresie ostatnich 2-3 lat.
Ale na GPW nie ma właściwie prywatnego kapitału. Wg raportów bankowych biur maklerskich, w 2019 aktywne rachunki maklerskie (tzn wykonywano tam jakieś operacje) miało ok 5 tys. inwestorów...
Reszta to gracze instytucjonalni (fundy, BM, banki inwestycyjne, brokerzy). To daje olbrzymie pole do spekulacji, która zdominowała rynek. Z prywatnych indywidualnych inwestorów tylko garstka inwestuje w pierwotnym tego słowa znaczeniu: kupuje akcje atrakcyjne pod względem zdefiniowanych przez siebie kryteriów, czeka aż kurs wzrośnie, następnie je upłynnia. Ogromna większość "wsiada na konia, który właśnie rusza"..., realizuje drobny zysk i ucieka. Podobnie działają DT.
Spekulacja powoduje, że rosną jakieś balony, a spadają wartościowe spółki, co odstrasza od giełdy indywidualnych inwestorów, którzy inwestują w te drugie. Z tego powodu cierpią kursy wartościowych spółek z grona małych i średnich. Takim przykładem jest właśnie TSG. Amerykańskie raporty wyceniają TSG na 13-15 zeta już teraz, bez BP, na podstawie standingu i perspektyw dla gazownictwa i OZE. No i co z tego?.. Przecież spółka nie przeniesie notowań na NYSE...
To immanentny przykład rynków kapitałowych państw postkolonialnych. Spekulacja dobija polski rynek. Wczoraj BLO ogłosiło wielki kontrakt z Microsoftem, a dziś spadało, bo spekulanci obniżyli kurs aby odebrać akcje drobnym.
Brak rodzimego niezależnego kapitału powoduje nadmiar spekulacji, a to skutkuje odejściem od giełdy. Jak będziesz miał większe doświadczenia na GPW, sam to zobaczysz...
A jakieś liberalne zaklęcia o tym, że inwestorzy rzucają się na dobre spółki, nie zostawiają ich samopas, a "niewidzialna ręka rynku" dosypie kapitał tam, gdzie trzeba, można włożyć między bajki.