Coś ty, wręcz przeciwnie... afirmuje życie jak się tylko da, np .nocny sylwester na jaworniku po 8 KM marszu z ogniskiem, miało być 6-7 osób a była niecałą setka. Każdy niósł drewno do rozpalenia ( do lasu:)Mało tego białego szajsu tam na szczęście było.
Nie cierpię śniegu.
Wczoraj kwadrans odsnuezania samochodu i wlekace się babcie na drodze ,, o zielone to zwolnię bo zaraz się zmieni na czerwone "....i dziś znów sypnelo.
Jak byłem mały to mieszkałem w górach.
Wychodzisz przed dom i masz śnieg po szyję...