Coraz częściej w patologicznym systemie rozdawania dotacji na tzw. rozwój i inne cuda ubrane w unijną nowomowę zauważamy, że jest cała grupa firm, które nie konkurują na normalnych zasadach na rynku tylko funkcjonują jako tzw. specjaliści od dotacji. W przypadku Pylona dotacje cały czas są istotnym elementem działalności. Tu jak na dłoni widać jak patologiczny jest cały system przyznawania dotacji i na jak bezsensowne tematy są one kierowane (pierwszy przykład z brzegu – system księgowy za ponad 0,5 mln na spółce w której zeszyt a4 i ołówek by wystarczył lub najprostszy arkusz/ program czy inwestycje kilkaset kilometrów od spółki – bo w tym rejonie jest większe dofinansowanie). Ale cóż dają to i biorą. Jest jednak pewne ale! Trzeba jednak częściowo finansować te wydatki, a potem jeszcze ponosić niemałe koszty na utrzymania tych genialnych inwestycji. W przypadku tej spółki jest podobnie a zasadność pewnych inwestycji jest mocno problematyczna. Ponadto dochodzi element szeroko rozumianej jakości realizacyjnej związanej z kompetencjami, doświadczeniem, uczciwością itd. Mamy więc konsekwencje tego tańca. Trzeba ciągle gotówki (bo banki przy tych wskaźnikach odpadają) a rynek patrzy na bieżąca działalność, która jest naturalnie osłabiana przez ssanie gotówki zamiast do bieżącej działalności na tematy poboczne. Dochodzi ryzyko możliwości odzyskania zainwestowanych środków i cały szereg innych problemów inwestycyjnych sprowadzających się do pojęcia przeinwestowanie. To są główne ryzyka, których jak widać ulica nie kupuje i raczej nie sfinansuje. Zostają więksi i mądrzejsi z dłuższym horyzontem lub dynamiczne zwiększanie pozycji rynkowej ( nie wystarczy powoli do przodu tylko musi być ostro do przodu). Zobaczymy jak chętnie dadzą na wschodzącą polską gwiazdę rynku audio i jak rozegrana zostanie ta emisja. Nie należy z góry zakładać, że nie będzie ciekawie – bo może być!