Ciągle spada!
ta banczynka jest dziś śliska jak brzuch ryby,
mokre niebo się opuszcza coraz niżej,
żeby przejrzeć się w malowanym mułem dnie.
A ja?
A ja chodzę desperacko i na przekór wszystkim moknę,
patrzę w niebo, chwytam w usta deszczu krople,
patrzą na mnie rozpłaszczone twarze w oknie, to nic!
jest nawet o chodziku :-)