Sąd Okręgowy w Warszawie nie zezwolił na wypłatę gwarancji należytego wykonania umowy na Stadion Narodowy w Warszawie.
W uzasadnieniu sądu czytamy, że ten uznał racje wykonawców w całości i zgadza się, że problemy zaistniałe na budowie nie są zawinione przez konsorcjum budowlane. Takie rozstrzygnięcie to poważny cios dla Narodowego Centrum Sportu. Nie tylko NCS straciło źródło, z którego chciało finansować wściekłych podwykonawców, ale też sąd wytrącił argument, jakoby to wykonawcy byli winni impasowi w związku z budową.
Komentarz Stadiony.net: Postawa Narodowego Centrum Sportu zakrawa o schizofrenię. Z jednej strony oczekuje terminowego zakończenia prac, ale z drugiej zleca ponad 15 tys. modyfikacji w trakcie, z czego niektóre zakładają niszczenie tego, co już zostało zrobione lub marnowanie tego, co już zostało zakupione. Dalej, NCS żąda od wykonawcy, by ten finansował prace dodatkowe z pieniędzy za prace podstawowe, a potem dziwi się, że ta podstawowa pula nie wystarcza. NCS żąda dostarczenia pełnej dokumentacji w terminie, ale jeszcze w trakcie Euro zleca prace dodatkowe. Czy budowane przez prokuratora generalnego pozwy mają sens? Na razie w batalii sądowej jest 1:0 dla wykonawców. Pozostaje czekać na kolejne decyzje.