Jesień, pada drobny deszcz, zimnawo, brr, brr, a do tego zaraz opad liści i koniec skupu buraków, a więc koniec giełdowego pląsania i początek wzrostów wszystkich spółek z wyjątkiem oczywistych wydrwigroszy, a jest ich na polskiej giełdzie około 150 szt (przy rozkładzie tych maruderów rynek główny 20% ok. 50 szt i 80% NC, kto ich tam zliczy ile to sztuk). Może tak nie wygląda, ale giełda jest silniejsza od mojego osądu i spadek WIG 20 osiągnął poziom 2260 pkt zamiast mojego błędnego 2230 pkt, a cena akcji GPW tylko 43,15 PLN, czyli przy górnej granicy zakresu 41.50 - 43,50 PLN. Wbrew sytuacji wokoło giełdy i na niej samej, polski rynek giełdowy jest silny i teraz może z niewielkimi wahaniami wspinamy się na nowe szczyty w okresie następnych dwóch lat z wierzchołkiem całej hossy na poziomie WIG 20 - 6000 pkt, a spółki GPW - min 100 PLN. Powodzenia.