Bardzo ciekawy komentarz kogoś, kto zdaje się znać na rzeczy (http://biznes.trojmiasto.pl/To-juz-koniec-marki-Bomi-n66872.html?strona=2#opinie):
"Bomi nie upada przez przypadek
Wystarczy prześledzić historię firmy oraz dowiedzieć się co nieco na temat tego do jakich zmian w niej dochodziło.
W 2008 roku Bomi przejęło sieć RAST z Olsztyna, a także połączyło się z Rabatem Pomorze (to była wspólna transakcja). Dziwnym trafem jeszcze w tym samym roku dochodzi do tarć i prezes, jeden z założycieli p. Stanisław Okonek odchodzi z firmy. W tym momencie zaczynają się problemy.
Doszło do absurdalnej sytuacji, w której przejmowana spółka de facto przejęła władzę nad spółką matką. Dość powiedzieć, że ludze którzy coś tam robili w Olsztynie nie nadają się specjalnie do prowadzenia sieci delikatesów - co potwierdziły kolejne lata totalnie chybionych inwestycji, m.in. marketingowych (o czym te władze nie miały zielonego pojęcia).
Warto też się zastanowić jak to możliwe, że taka firma w ogóle mogła upaść. Niektórym wydaje się, że Bomi to tylko kilkadziesiąt sklepów, ale tak naprawdę po fuzji z Rastem - a zwłaszcza z Rabatem Pomorze (który prowadził franczyzę Sieć 34), cała spółka miała ponad 1000 sklepów w całym kraju:
- Kilkadziesiąt delikatesów Bomi
- Garść sklepów Rast
- Ponad 900 franczyz Sieć 34
- Ponad 200 franczyz eLde (na południu kraju)
Do tego Rabat Pomorze miał jedną z większych sieci dystrybucji art. spożywczych w Polsce. Siła przetargowa takiej spółki jest niemal tak duża jak Biedronki - zresztą w tamtyk okresie cała Grupa Bomi miała więcej sklepów niż Jeronimo Martins!
I nagle, w ciągu de facto 3 lat firma została pogrążona. Nie zostało nic z delikatesów, z sieci dystrybucji, franczyz. Nie lubię teorii spiskowych, ale to trochę zbyt spektakularny upadek. Owszem, firma mocno przeinwestowała - za delikatesy w byle galeriach np. w Koninie czy jeden punkt w Gdańsku (Przymorze, przy Grunwaldzkiej) płaciła miliony.
Pytanie brzmi czy to tylko niekompetencja była w stanie doprowadzić do zadłużenia spółki na 230 milionów złotych? Pieniądze rozdawano na lewo i prawo - na projekty nowych sklepów, na ich realizacje, na wiele nietrafionych pomysłów marketingowych (vide gruby darmowy magazyn Smaki Świata).
Bomi miała świetną markę i niezłe pozycjonowanie. Pierwotny zarząd (założycielski) nie był może idealny, ale z czasem się uczył. Niestety został obalony przez niekompetentnych cwaniaków z Olsztyna, a markę wyciśnięto jak szmatę, rozdając kasę na lewo i prawo. Szkoda - ale mam nadzieję, że odpowiedzialnych dosięgnie sprawiedliwość, w takiej czy innej formie."