Każdy z nas, z całego serca wręcz żąda miłości. Nieustannie. Pozostaje to niekiedy nieuświadomione. Jest to jednak siła napędowa wszystkiego co istniało, istnieje i będzie istnieć. Jednocześnie, nawet będąc w mroku, te światło, ta miłość nieustannie, nieskończenie promieniuje. Czasem jednak w gęstwinie materii i negatywizmu, nie może się przebić do widzialnego spektrum. I nad tym wszyscy pracujemy, aby w tych materialnych światach pozwolić jej być widzianym, odczuwanym i by była motywem naszych działań. Najlepsze jest to, że jakbyś się nie pogubił, zawsze, w każdym momencie możesz wrócić. A depresja, to czasem ciężka lekcja, nawet bardzo. Wtedy warto prosić, aby chciało się chcieć. I powiedzieć o tym komuś. Jednocześnie nie jest to stan bez sensu. To gdzieś coś choć boleśnie oczyszcza.
p.s. post bez sensu? Nie, to post do Ciebie kochanie