Pierwszy przykład:
1 lutego kurs redanu spada na 2 zł. Później textilmarket co miesiąc pokazuje beznadziejną sprzedaż. W rezultacie przez 8 miesięcy (do początku października) kurs redanu spada o 25% do 1,50. Na początku października pokazują się wyniki ze sprzedaży za wrzesień. I teraz co z tych wyników wynika. Po pierwsze wynika, że sprzedaż w textilmarkecie się odrodziła (albo co najmniej solidnie odradza). A trzeba mieć na uwadze, że textilmarket był bardzo dochodowy (w 2015 roku miał jakoś 20 milionów zysku brutto), więc jeżeli nawet nie wszystko jeszcze gra tak jak powinno, to nie znaczy, że w przyszłych miesiącach textilmarket będzie przynosił straty (co najwyżej mniejsze zyski). Po drugie wynika, że top secret cały czas idzie drogą wyznaczoną przez drugi kwartał. A drugi kwartał, jak na top secret, był rewelacyjny. Więc jest wielce prawdopodobne, że top secret wykaże kilka milionów zysku za cały rok (bo skoro za pierwsze pół roku jest ok. 0, a w tamtym roku w drugim półroczu był mały zysk, to czemu w tym drugim półroczu miałby nie być znacznie większy zysk skoro sprzedaż z metra jest ta sama ale z większą marżą i przy znacznie niższych kosztach). Co w dziejach tej spółki jest ewenementem, ale też bardzo dobrze wróży na przyszłość. I po publikacji tych przynajmniej dobrych (jak na okoliczności, spółkę, i jej niską wycenę) i perspektywicznych wyników, kurs w ciągu dwóch tygodni spada o kolejne 15% (licząc od 1,50).
A teraz drugi przykład:
Swego czasu Obama zniósł sankcje gospodarcze nałożone na Kubę. W Stanach na giełdzie jest jakiś indeks, który nazywa się CUBA. Oczywiście nie ma on nic wspólnego z Kubą (chociażby dlatego, że na Kubie są tylko manufaktury gdzie skręca się cygara). Ale w kilka dni od zniesienia sankcji index ten poszedł do góry o jakieś 200%.
O czym to wszystko świadczy? Po pierwsze świadczy oczywiście o tym, że wycena giełdowa oddaje rzeczywistą wartość spółek. A po drugie świadczy oczywiście o tym, że ludzie generalnie nie są idiotami.