Jesli kierownik delikatesow wystawi ceny z kosmosu tak ze zaden klient sie nie pojawi sie w sklepie - traci prace.
Kiedy syndyk po 2 latach kalkulacji , wycen i analiz wystawia cene i nikt nie sklada ofety- dolicza kolejne zera do swojego wynagrodzenia i dalej udaje zapracowanego - idealna fucha na kolejne lata...