Zaczyna się rok 2014. I tutaj robi się jeszcze ciekawiej. Pierwszy raz Aforti zaczyna wykazywać zysk. Choć jest to raczej "zysk" niż realny zysk. Na działalności operacyjnej notuje ogromną stratę wynoszącą prawie 3 mln zł. Równoważone to jest częściowo w przychodach finansowych "zyskiem ze zbycia inwestycji" na kwotę 2,4 mln zł, innymi przychodami finansowymi na kwotę 1,2 mln zł. oraz zyskiem na sprzedaży udziałów na kwotę 0,25 mln zł. Czyli łącznie z trzech ostatnich pozycji powinno wpłynąć do kasy firmy prawie 4 mln zł.
A ile realnie wpłynęło ? Z rachunku przepływu środków pieniężnych wynika, że raptem 0,85 mln złotych. Czyli 3 miliony mniej!
Można zatem przyjąć, że zysk ze zbycia inwestycji mógł być jedną wielką fikcją, gdyż nie towarzyszył mu przypływ pieniądza na konto.
Podobnie sprawa wygląda ze zwiększeniem kapitału spółki. Kapitał aforti został w roku 2014 zwiększony rzekomo o kwotę 4,8 mln złotych.
A ile z tego wpłynęło w formie pieniężnej na konto Aforti ? Raptem 2,2 mln zł. Reszta została wpłacona jako różnego typu aport, o którym nic nie wiadomo. Możliwe, że wartość tego aportu była zwykłą fikcją. Jeszcze ciekawiej sprawa wygląda z przychodami Aforti.
Zwiększają się one drastycznie z 443 tys zł w roku 2013 do 11323 tys zł z tego 921 tys ze sprzedaży produktów, zaś 10401 tys zł to przychody ze sprzedaży towarów i materiałów. Z tym, że jest to jedna wielka fikcja! Kwota 10401 tys zł - to są obroty kantoru internetowego i w żadnym wypadku nie mogą być księgowane jako przychody OPERACYJNE, a tym bardziej jako przychody netto ze sprzedaży towarów i materiałów !!! Są to przychody FINANSOWE i muszą być księgowane jako przychody ze sprzedaży waluty, a towarzyszyć im powinny koszty zakupu waluty. Zaksięgowanie obrotów kantoru internetowego jako przychodów operacyjnych całkowicie fałszuje obraz przychodów firmy!! To skandaliczne sprawozdanie finansowe zostało "przebadane" i zatwierdzone przez biegłego rewidenta Konrada Romanowskiego z Legionowa, ul. Handlowa 6.