12:40
- Jestem jednym z pierwszych inwestorów spółki. Cały czas byłem jako inwestor stymulowany przez Marka Zubera, żeby w tę spółkę wierzyć. Chciałbym więc dowiedzieć się co się stało, że ta firma jest w takiej sytuacji- pyta Krzysztof Dzikowski, jeden z mniejszościowych akcjonariuszy.
- Jak zrobiłem 12,5 mln zł zysku dla tej firmy w 2008 r. nie dostałem żadnego maila z dziękuję, ale jak kryzys w nasz uderzył, to państwo macie pretensje. Ale kryzys się kończy. Sfinx to przecież 150 mln dopompowanych pieniędzy i wciąż jest na minusie. Miałem pełne prawo
mówić, to co mówiłem, że idziemy do góry. I w tym momencie objawił się pan Moska, który zadeklarował, że rozmawia z bankami o kapitale i ma pomysł. On miał wprowadzić swoje firmy, a ja swoje do jednego holdingu. On się później wycofał. Kontrahenci nam zagrozili, że wycofają się z kontraktów, bo wyglądało im to na próbę wrogiego przejęcia i przybrali pozycję wyczekującą - twierdzi Jan Kościuszko
Zaznacza, że nie bierze żadnej odpowiedzialności za to co robił pan Zuber.
-Ja miałem organizować restauracje i dobrze je sprzedawać. Nie wiedząc nic na temat rynków kapitałowych, a on tę wiedzę miał i do dzisiaj bardzo go cenię - dodaje prezes Polskiego Jadła.
Marek Zuber był przez jakiś czas szefem rady nadzorczej spółki.
Ponadto Jan Kościuszko twierdzi, że wytoczył proces karny szefowi porozumienia mniejszościowych akcjonariuszy za stwierdzenie, że działa na szkodę Polskiego Jadła. Pisaliśmy o tym 1.10.2012