Pamiętacie wisielcy, jak analitycy z wielkiej i wszechwładnej Latryny, porównywali to co tu się wyrabia do gry w pieguski? Stół, krzesła wokół z graczami, parujący, walenie weń otwartą dłonią... Przegrywał ten, kto miał najwięcej piegusków na twarzy.
Warto tu przytoczyć sztuczkę, którą przypomniał ostatnio nasz zasłużony w szyderze tygrys myszowaty , która w moim mniemaniu pasuje jak ulał do obecnej sytuacji:
Odwróć się tyłem i spuść spodnie ... Czujesz dwa palce w d.? - No, czuję. - A popatrz, rączki mam swobodne.
Witaj Grzesiu. Czy śniłeś w oparach berbeluchy o 12 złotych, twojej cenie wejścia? To piękne marzenie senne, zakończone polucją kałową, przerwane przez natarczywy dźwięk budzika.
Co to jest? Leży na uboczu, w cieniu traw wysokich, łopianu i świerzopa. Z początku parujący, później suchy, wręcz chropaty, pozostawiony w zapomnieniu. Wzbudza niechęć i odrazę, jednak łaknie uczucia i adoracji.