Jestem inżynierem, nie inwestorem giełdowym. W Quamka zainwestowałem (już sprzedane z małym zyskiem) bo miałem pewne nadwyżki finansowe to raz, dwa w przeszłości współpracowałem z Qumak-Secom przy budowie serwerowni i mile wspominam tamte czasy. Tak jak wspomniałem nie bardzo znam się na ekonomi, a już na pewno na przejęciach firm, ale całkiem nieźle idzie mi logiczne rozumowanie. Nie rozumiem, więc dlaczego IT Works sprzedaje akcje Qumaka, aby sfinansować roszczenia do T-Mobile? Dla grupy Euvic nawet jeśli nie ma "w kasie" "drobnych" 2,8M PLN (choć nie wierzę, że taka firma nie ma przyznanego kredytu obrotowego co najmniej na taką wartość, aby zabezpieczyć się przed nieprzewidywalnymi zdarzeniami) to zdobycie kredytu w banku byłoby tańszym i równie szybkie. Przecież musieli sobie zdawać sprawę, że "rzucenie w rynek" ponad miliona akcji spowoduje istotny spadek kursu. Wygląda mi, więc na to, że jakoś ich ten kurs nie interesuje chyba...
Oczywiście mogę się bo jestem tylko skromnym inżynierem, a nie takim guru giełdowym jak wielu z Was na forum.
Moim skromnym zdaniem, w moim małym rozumku świta myśl, że można dać kredyt w zamian za przyszłą emisje Akcji przy przejęciu spółki. Zrobić spory zrzut, zbić cenę i kupić taniej tzn. można mieć akcje i kasę zamiast tylko akcji. Miłego weekendu Ja dziś sprzedałem po 1,88 - wiem jestem leszczem bo nie sprzedałem po 2,03
Jak wspomniałem nie znam się na tych skomplikowanych sprawach, o których piszesz, ale czy nie można też na ten przykład, wziąć kredyt pod zastaw akcji? Kasa jest, a nie powodujemy spadku wartości akcji.
Nikt z was nie zdaje sobie sprawy z tego ze prezesow spolek malo obchodzi kurs akcji na gieldzie. Oni maja biznes ktory generuje kawe. Wyplacaja sobie pensje , dywidentyd itd. Po co brac kredyty jak ma sie akcje po 2 pln w ilosci niewspilmiernej do tej ktora dostanie sie przy fuzji po 1 pln :)