Poniższy artykuł jest archiwalny i dlatego pozwoliłem sobie załączyć go do postu celem zapoznania się z szulerskimi mechanizmami w pieniądzach na giełdzie i wyciągnięcia odpowiednich wniosków przez "autora".
GTG: Batalia o kutnowską Polfę Puls Biznesu 2005-01-17 08:16
Wykorzystanie informacji poufnych, próba wymiany prezesa i niejasne kontakty inwestorów — oto kolejne poszlaki „porozumienia” zarządzających funduszami.
Czy fundusze emerytalne i inwestycyjne działały w nielegalnym porozumieniu, kupując we wrześniu 2003 r. akcje Polfy Kutno? Czy grupa Pioneer wykorzystała informacje poufne, nabywając walory Jelfy tuż przed ogłoszeniem komunikatu o planowanej fuzji z Polfą Kutno? Co miał na myśli Commercial Union (CU), sugerując, że włoski Recordati daje łapówki zarządzającym innymi funduszami? Czy i dlaczego Janusz Guy, prezes Polfy Kutno, przestał podobać się w lipcu 2004 r. zarządzającym funduszami? Jak interpretować oficjalne porozumienie funduszy z października 2004 r.? Wreszcie, jaka jest rola w tych wydarzeniach Investor Relations Partners (IRP), znanego doradcy giełdowego? Te pytania pojawiły się podczas dziennikarskiego śledztwa „PB”. Staraliśmy się znaleźć na nie odpowiedzi. Wzięliśmy zatem pod lupę Pol-fę Kutno — spółkę, w której kluczową rolę odgrywała grupa największych polskich funduszy emerytalnych i inwestycyjnych. Ta historia wydaje się jeszcze bardziej bulwersująca niż opisane już przez „PB” posunięcia grupy zarządzających funduszami w analizowanych przez nas przypadkach Stomilu Działalność osób zarządzających funduszami sprawdza także Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG). — W ciągu kilku tygodni wyślemy dwa zawiadomienia do prokuratury w związku z podejrzeniem bezprawnego działania w porozumieniu. Jedno z nich dotyczy Stomilu Komisja bada także inne wątki i nie wyklucza kolejnych wniosków do prokuratury. W rezultacie tych dochodzeń może się okazać, że na polskim rynku kapitałowym od dłuższego czasu działało porozumienie zarządzających funduszami. Taka „spółdzielnia” mogła zaś wpływać na kursy akcji, wykorzystywać informacje poufne, decydować o powodzeniu emisji publicznych, przydziałach akcji i prowizjach domów maklerskich. Fundusze w grze Głównymi aktorami naszej opowieści w przypadku Polfy Kutno są — podobnie jak poprzednio — zarządzający funduszami z grup: We wrześniu 2003 r. Enterprise Investors (EI), największa w Polsce grupa funduszy venture capital, zdecydowała się na sprzedaż całego posiadanego pakietu Polfy Kutno (niemal 70 proc. akcji). Nabywcami największych pakietów z tych walorów były „nasze” fundusze. W negocjacjach EI — fundusze pośredniczył Grzegorz Stulgis, partner firmy IRP. Wcześniej odegrał niejasną rolę w opisanej przez nas transakcji na akcjach Stomilu Transakcję dotyczącą Polfy Kutno zawarto po cenie 235 zł za akcję, z dyskontem w stosunku do giełdowej ceny z dnia podpisania porozumienia (243 zł). Wcześniej, od końca czerwca do początku września, kurs akcji Polfy Kutno wzrósł z około 160 zł do 270 zł. Zdaniem wszystkich stron, we wzrostach poprzedzających transakcję nie można jednak doszukiwać się manipulacji. Na giełdzie trwała hossa, a Polfa Kutno była spółką niedowartościowaną z ogromnym potencjałem wzrostu. — Od dawna przekonywałem inwestorów, że Polfa jest Zdania co do zachowania i roli „naszych” funduszy w negocjacjach z EI są już jednak bardzo podzielone. Według kilku wiarygodnych informatorów, w tym przypadku również, podobnie jak w sprawie Stomilu — Wymiana informacji między tymi instytucjami, dzielenie się akcjami, poziom merytoryczny negocjacji — to wszystko odbiegało od standardów obowiązujących na dojrzałych rynkach kapitałowych. Fakt wspólnej negocjacji ceny też jest co najmniej dwuznaczny — mówi nasz rozmówca, który nie chce występować pod nazwiskiem, ale deklaruje złożenie zeznań, potwierdzających te opinie (dodajmy: i inne na temat działań funduszy), jeśli sprawą zajmie się prokuratura. Jego zdaniem, taka transakcja powinna odbywać się poprzez budowanie książki popytu przez dom maklerski (podobne opinie wielokrotnie słyszeliśmy od osób komentujących transakcję na Stomilu Sanok), a nie w wyniku negocjacji. — Można uważać, że skoro fundusze uzyskały cenę niższą od giełdowej, to wszystko w porządku. Negocjowanie ceny w porozumieniu daje jednak olbrzymie możliwości dla manipulacji i „innych aktywności” poza transakcją. Poza tym... Jeśli taki układ staje się skuteczny, może przerodzić się w trwałe porozumienie, a to już bardzo groźne dla całego rynku. Fundusze powinny konkurować ze sobą, a nie stanowić jednolitą siłę. W wielu krajach za takie działania idzie się do więzienia — uważa nasz rozmówca. EI, sprzedający akcje Polfy, nie chce rozstrzygać, czy rola funduszy była właściwa. — Nie jesteśmy powołani do oceniania, czy instytucje kupujące od nas akcje działają w porozumienius czy nie. W negocjacjach w sprawie Polfy nie dostrzegliśmy naruszenia dobrych obyczajów — mówi Jacek Siwicki, partner w EI. Fundusze zgodnie twierdzą, że porozumienia nie było. Zmiany w radzie Niedługo po objęciu akcji w Polfie Kutno fundusze przystąpiły do działania, które wywołuje na rynku nie mniej kontrowersji niż sposób nabywania akcji przez te instytucje. Jako nowi akcjonariusze zażądały zmian w radzie nadzorczej. Niby nic szczególnego... Ale osoby zaproponowane przez nie do rady doprowadziły do konfliktu z prezesem Januszem Guyem. Była to grupa o dyskusyjnych — przynajmniej w oczach szefów spółki — kwalifikacjach (do rady miał kandydować m.in. Jakub Bentke z Zarząd Polfy stanowczo zaprotestował i wystąpił z propozycją zmian w statucie spółki. By zniwelować niekorzystny wpływ, jaki mogli mieć nowi członkowie rady na spółkę, zaproponował m.in. ograniczenie liczby członków rady do pięciu. Fundusze chciały, aby zarząd wycofał się z propozycji zmian. Prezes spółki nie przystał na tę propozycję. Ostatecznie doszło do kompromisu — fundusze poparły część zmian w statucie, a Janusz Guy miał pewien wpływ na wybór dwóch członków do rady nadzorczej. W późniejszej prezentacji dla pracowników spółki zarząd — nie kryjąc ironii — poinformował: „Z pięciu członków nowej RN czterech jest »niezależnych« z różnymi stopniami »niezależności«. Jeden członek rady jest całkowicie zależny, tzn. reprezentuje akcjonariusza, a jednocześnie jest jego pracownikiem”. Co na to fundusze? Albo odmawiają odpowiedzi, albo zrzucają winę za konflikt na zarząd. Zdaniem CU, zarząd chciał uzyskać zbyt duże opcje na akcje i zbyt duże możliwości podniesienia kapitału docelowego. — Fundusz był przeciwny zmianom statutu ograniczającym rolę RN i WZA oraz programowi opcyjnemu. Zmiany te mogły wpłynąć na zmniejszenie wartości spółki — twierdzi Mirosław Kasprzak, rzecznik PTE Sam Janusz Guy niechętnie wraca do sprawy. — Prawda, że było spięcie przy okazji zmian w radzie, ale nie chcę o tym mówić... Zarządowi chodziło o to, by rada znała rynek farmaceutyczny i potrafiła właściwie ocenić informacje podawane przez zarząd. Początkowe propozycje akcjonariuszy po prostu takich gwarancji nie dawały — mówi Janusz Guy. Jak ważne jest zaufanie do członków rady, doradców i innych osób mających dostęp do informacji poufnych, prezes Guy mógł ocenić dwa miesiące później — w lutym 2004 r. Wzrosty Jelfy 20 lutego 2004 r. Polfa Kutno powiadomiła, że zamierza kupić od skarbu państwa niespełna 30 proc. akcji jeleniogórskiej Jelfy. 26 lutego spółka dodała, że chce przeprowadzić fuzję z Jelfą. I tu dochodzimy do sedna. Na dwa dni przed pierwszym komunikatem w tej sprawie obroty na akcjach Jelfy gwałtownie wzrosły. Podczas gdy od 12 do 16 lutego właścicieli zmieniało od 2 do 6 tys. akcji, 18 lutego obroty sięgnęły… 86 tys. akcji. Kto za tym stał? 24 lutego Pioneer poinformował, że przekroczył 5 proc. w kapitale. Ostatnie akcje zostały kupione na jeden lub dwa dni (19 i 18 lutego) przed podaniem komunikatu przez Polfę. Szczęście czy wykorzystanie informacji poufnych? Nie wiadomo, czy akcji Jelfy nie kupowały wtedy także inne fundusze (jeśli nie przekroczyły 5-proc. progu, nie musiały o tym informować). Żaden nie udzielił nam informacji na ten temat. Wiadomo natomiast, że ci, którzy kupili akcje przed komunikatem, mogli w ciągu dwóch miesięcy zarobić na nich 40 proc. zainwestowanej kwoty. Wiadomo, że rada nadzorcza Polfy zdawała sobie sprawę z planów dotyczących Jelfy, wiedział o nich również Grzegorz Stulgis, który prowadził relacje inwestorskie Polfy. — Nie wiem, czy doszło do wykorzystania informacji poufnych. Mogę potwierdzić, że rada i IRP takie informacje miały przed podaniem komunikatu — mówi Janusz Guy. Prezes nie chce nikogo oskarżać bez dowodów. O dowody może jednak postarać się KPWiG lub prokuratura, bo nagłe zainteresowanie Jelfą w takiej sytuacji jest co najmniej zastanawiające. Dodajmy, że z planów przejęcia Jelfy nic nie wyszło. Sprzedaż za łapówkę Nie mniej kontrowersji budzi sposób wyjścia polskich funduszy z inwestycji w Polfę Kutno. Wiosną 2004 r. rozgorzała walka amerykańskiego Ivaxa z włoskim Recordati o przejęcie kutnowskiego producenta farmaceutyków. Włosi chcieli skupić niespełna 50 proc. akcji, a Amerykanie — 100 proc. Zarząd spółki zdecydowanie popierał Amerykanów. Ivax z Recordati przerzucali się ofertami dla akcjonariuszy, co powodowało lawinowy wzrost kursu — z 220 zł na początku 2004 r. do ponad 320 zł w maju. Ostatecznie walkę wygrał Ivax, a Recordati wycofał się, sprzedając skupione wcześniej akcje Amerykanom. Ivax ostatecznie skupił akcje od polskich akcjonariuszy w końcu 2004 r. W tle tej sprawy dochodziło do bardzo dwuznacznych sytuacji. W maju 2004 r. jeden z pracowników CU wysłał do pozostałych funduszy, będących akcjonariuszami Polfy, e-mail z daleko idącą sugestią, że jeśli ktoś sprzeda akcje Włochom „poza grupą”, zostanie uznany za łapówkarza. „Jeśli ktoś sprzeda akcje poza grupą wcześniej, będziemy wiedzieli, kto — mówiąc najbardziej wprost — bierze w łapę i z kim nie należy siadać przy jednym stole” — napisał pracownik CU do innych zarządzających. Włosi zaprotestowali — najpierw w warszawskim biurze CU, a potem w centrali w Londynie. List elektroniczny odniósł jednak skutek. Żaden z zarządzających funduszami, do których CU skierował pismo, nie odpowiedział na wezwanie Recordati. Czy Włosi rzeczywiście próbowali korumpować zarządzających? Wszystkie fundusze odpowiedziały nam oficjalnie, że nie. CU dodał, że Włochów przeproszono. — Po prostu chcieli zaoferować niektórym funduszom lepszą cenę. Podkreślam: funduszom, a nie pieniądze pod stołem dla zarządzających. To była normalna rywalizacja z Ivaxem — zgodna z prawem i dobrymi obyczajami. Fundusze zaś powinny konkurować, dbać o pieniądze swoich inwestorów, a nie o dobro konkurentów. Taki e-mail z pomówieniem o łapówkarstwo to skandal — mówi reprezentant Recordati. Jak wybryk pracownika tłumaczy więc CU? „Sprzedaż pakietu przez którąś z instytucji postawiłby pozostałych akcjonariuszy na straconej pozycji. W emocjonalny sposób dał temu wyraz jeden z zarządzających (był to klasyczny przykład dylematu więźnia z teorii gier — zależności własnego sukcesu od lojalności/strategii pozostałych uczestników gry)” — twierdzi Piotr Szczepiórkowski, prezes CU PTE Nie jest bez znaczenia, że w maju fundusze nie miały jeszcze oficjalnego porozumienia w sprawie współpracy przy sprzedaży akcji Polfy Kutno. Tajemniczy alians Po wycofaniu się Recordati z gry Ivax został jedynym chętnym na akcje Polfy. Amerykanie oferowali 340 zł za akcję, płacąc własnymi akcjami. Żeby jednak transakcja doszła do skutku, potrzeba było zmiany w przepisach, stąd termin wymiany przesunął się na koniec 2004 roku. W tym czasie doszło do kilku zastanawiających wydarzeń. Według informacji „PB” — potwierdzonych w kilku źródłach — fundusze zaczęły szukać nowego prezesa. — To prawda. Docierały do mnie informacje o poszukiwaniach kandydata na moje miejsce, ale ostatecznie — jak widać — do zmian nie doszło — mówi Janusz Guy. Fundusze zaprzeczają. Jeśli jednak miały taki cel, nie wiadomo, co nimi kierowało. Janusz Guy miał i ma opinię jednego z najlepszych menedżerów — nie tylko w tej branży. Za jego „panowania” spółka poprawiła pozycję na rynku i osiągała dobre wyniki finansowe. W październiku 2004 r. doszło do zawarcia — już oficjalnego — porozumienia funduszy, które powiadomiły o wspólnym działaniu co do sprzedaży akcji Polfy Kutno. Dla wielu obserwatorów rynku cel takiego porozumienia pozostawał całkowicie niezrozumiały. — Fundusze chciały uzyskać lepszą cenę, ale to było działanie skazane na niepowodzenie. Ivax sam stracił wartość na giełdzie w USA, spadł kurs dolara, więc transakcja stała się dla tej korporacji dużo droższa, dlatego nie było szans na uzyskanie lepszych warunków — uważa Bogdan Dzudzewicz, prawnik uczestniczący w operacji. Domysły idą dalej: być może komuś zależało na zatrudnieniu doradców i prawników, którzy mogli zarobić na negocjacjach z góry skazanych na porażkę? Bogdan Dzudzewicz uważa, że to nieprawda. Zresztą negocjacji ceny praktycznie nie było — fundusze napomknęły, że Ivax daje za mało. Ivax odpowiedział, że więcej nie da. Na tym się skończyło. Zdaniem wielu, to było mało profesjonalne podejście. Fundusze zresztą nie chcą potwierdzić, że nie negocjowały. — Zrozumiałbym, gdyby fundusze od razu powiedziały, że cena jest za niska, a nie zdecydowały się na takie zagrania w ostatniej chwili... To dla mnie całkowicie niezrozumiałe — mówi Janusz Guy. — W tej transakcji byłbym jednak daleki od posądzania ich o działanie w celu osiągnięcia jakichkolwiek prywatnych korzyści. Moim zdaniem, w większości przypadków, w których zarzuca się im złamanie prawa, nie zdawali sobie sprawy z możliwych wątpliwości prawnych. Jeśli nawet doszło do naruszenia przepisów, to podejrzewałbym niewiedzę, a nie świadome działania — uważa Bogdan Dzudzewicz. Inny możliwy powód porozumienia: fundusze w ogóle nie chciały sprzedać akcji Ivaxowi i zamierzały doprowadzić do fiaska całej transakcji. Tylko po co? Ryzyko niepowodzenia transakcji spowodowało, że Polfa Kutno wydała alarmujący komunikat dla akcjonariuszy, apelując, by ci odpowiedzieli na wezwanie. Niepowodzenie wezwania grozić miało poważnymi problemami dla spółki. Polfa wystosowała ponadto do funduszy pismo, w którym zarzucała im, że mogą — poprzez swoje działania — doprowadzić do złamania prawa i oskarżeń pod swoim adresem o manipulację kursem akcji. Na kilka dni przed zakończeniem wezwania (o kilku aspektach tej sprawy pisała już dwa tygodnie temu „Rzeczpospolita”) wszystkie fundusze z porozumienia wysłały do Polfy dokument, że 6 grudnia 2004 r. opublikują stanowisko w sprawie oferty Ivaxu. A to sugerowało, że fundusze nie zamierzają odpowiedzieć na wezwanie. Zdaniem prawników Polfy, wysłanie jakiegokolwiek stanowiska w tej sprawie byłoby działaniem w celu manipulacji kursem akcji. Ostatecznie jednak żadne stanowisko się nie pojawiło, a fundusze sprzedały akcje Kutna... Okiem nadzoru Katalog kar Przestępstwa manipulacji, działania w porozumieniu, wykorzystania informacji poufnych należą do najpoważniejszych na rynku kapitałowym. Za manipulacje grożą kary grzywny do 5 mln zł i pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. W wypadku porozumienia w celu manipulacji kara wynosi od 6 miesięcy do 8 lat. Za ujawnianie informacji poufnych grozi grzywna do 2 mln zł, a za ich wykorzystywanie — grzywna do 5 mln zł i kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Łukasz Dajnowicz rzecznik KPWiG MARIUSZ ZIELKE; m.zielke@pb.pl
Ps.Piszę to z pamięci - głównym reżyserem wyrolowania małych inwestorów i pracowników Polfy był zarząd. Ogłosił skup wszystkich akcji pozostających na rynku po ok. 55 - 60 PLN przy cenie na giełdzie ok. 35- 38 PLN. Na GPW końcowa faza bessy - sytuacja rynkowa podobna jak obecnie. Wydawało by się, że sprzedając akcje w wezwaniu zarządu robimy dobry interes. Później dowiedzieliśmy się , że zarząd prowadził tajne rozmowy sprzedaży firmy - amerykanie poza rynkiem zapłacili po 340 PLN za akcję. Dlatego też, jeśli założymy, że w Newagu wezwanie na skup akcji może być od zarządu, który w moim przekonaniu działa w porozumieniu z OFE (nie zapominajmy, że mają swoich przedstawicieli w RN Newagu) to dołowanie kursu akcji jest oczywiste.
Obserwator, no dobrze. Pomyśl spokojnie i powiedz mi kto miałby tu celowo zaniżać kurs z myślą o przejęciu? Jakubas, koalicja OFE czy może Stadler? Kto z nich jest w stanie bez zgody dokładnie wszystkich pozostałych stron (łącznie z Free Floatem) przekroczyć choćby 65% głosów, nie mówiąc już o skupieniu ponad 90% akcji, zrobieniu przymusowego wykupu pozostałych akcji i wycofaniu spółki z GPW? Powiedz kto konkretnie zaniża kurs: Jakubas, koalicja OFE, jakieś pojedyncze OFE, Stadler, koalicja drobnych inwestorów, pojedynczy drobny inwestor czy jakaś inna siła?
Kto? Ta strona, która zadeklarowała zakup firmy ale chcę to zrobić uśredniając w dół i cenę i wycenę pakietów, potem wezwania. A dlaczego nikt nie broni, bo wie, że inaczej nie znajdzie się w grupie objętej o dkupieniem. Myślisz, że obecnie łatwo sprzedać 5-10 mln akcji. Jak chcą zarobić swoje np. 7 zł na akcji czyli procentowo kupa kasy licząc od ok. 20 to muszą się zgodzić na średnią 6 miesięczna możliwie najniższą by pierwsze wezwanie było jak Andrzej Wszyscy duzi korzystaja: dotychczasowi mają gwarancję sprzedaży z zyskiem Nowi mają gwarancję zebrania teraz i na wezwaniu relatywnie tanio, by po odkupienie od grupy Jakubasa jeszcze mieć dyskonty. To w ujęciu kwotowym. Ale ważny jest też wynik OFE i innych, które na spadający rynku też chętnie skorzystają na obniżce skoro wiedzą że szykuje się detal. Ja tam swoich akcji nie sprzedam ani teraz ani potem Moźe po drugim wezwaniu w połowie przyszłego roku albo później jak rusza kontrakty. Wycenia firmę na minimum 50 zl na akcje bo taki ma moim zdaniem potencjał do roku 2018
Gościu, naprawdę trudno coś zrozumieć z twojego chaotycznego bełkotu.
Załóżmy, że ktoś (nie Jakubas i nie OFE) zaniża kurs i chce go zdołować jak tylko się da. Potem ma ogłosić wezwanie po utrzymywaniu kursu na dnie przez 6 miesięcy. Kto mu sprzeda choćby jedną akcję? Po co Jakubas miałby oddać swój pakiet za bezcen? OFE kupiły znacznie drożej niż obecny kurs. To nie są idioci, więc nie sprzedaliby w wezwaniu ani jednej akcji. Nawet drobne leszcze nie są totalnymi debilami, więc też pewnie nikt by nie sprzedał nawet jednej akcji. Gdyby domniemany dołujący zdołał skupić nawet cały Free Float to i tak by mu to nic nie dało, bo miałby taki procent głosów, że mógłby skoczyć Jakubasowi i OFE.
Więc zanim przelejesz ten mętlik ze swojej mózgownicy w formie takiego bełkotu jak wyżej, najpierw przez dobra godzinę spróbuj pomedytować.
Dnia 2015-09-06 o godz. 22:53 ~KP napisał(a): > Kultury trochę.
Ten autor jakiś dziwny. Fakt parę słów się popieprzylo z automatycznej pisowni, ale on swoim atakiem usiłuje odwrócić uwagę od problemu i mojej diagnozy. To jeszcze raz. Grupa Jakubasa i OFE ma pakiet kontrolny. Ale jeśli ma zarobić czyli komuś to sprzedać to kupiec mógł postawić warunek OK dostaniecie swoje jeśli resztę skupię tanio i nie będziecie w tym przeszkadzać tj bronić kursu. No i się dzieje. Jutro pewnie nie zawiesza notowań i to będzie znak ze to się dzieje A 100% jeśli nastąpi wodospad. No to autorze pomedytowalem a Ty? Teraz rozumiesz autor?
No, teraz napisałeś parę zdań, które przynajmniej są do zrozumienia. Idź w takim razie krok dalej i zauważ:
1. Jaki jest związek między Jakubasem i OFE? To cztery osobne podmioty i wątpię, żeby tak łatwo wszyscy się dogadali.
2. Kto mógł powiedzieć, szczególnie do OFE, "dostaniecie swoje jak kurs zostanie zdołowany"? Dostaną coś na boku? Instytucje będące pod nadzorem mogą zrobić pokątny interes, dostać coś na boku (w formie łapówki czy czegoś innego?) i to da się ukryć?
3. Nawet gdyby taki misterny plan zaniżania kursu rzeczywiście był wprowadzany, po co miałyby w nim brać udział OFE? To dla nich czysta strata. Po prostu mogą wyprzedać akcje i ponieść stratę. Niby jak ktoś im miałby to potem zrekompensować?
4. Drobni mają około 35%, o ile dobrze pamiętam. Musieliby sprzedać przynajmniej 25%, żeby Jakubas + OFE + mityczny dołujący osiągnęli 90% i mogli wspólnie wykupić przymusowo resztę i potem wycofać spółke z GPW. Chyba sam rozumiesz, że nawet drobni nie są aż takimi debilami, żeby sprzedali 25% akcji za grosze. Jak niektórzy będą sprzedawać, to z całą pewnością część z tych akcji kupią inne leszcze, uśredniające lub liczące na odbicie kiedyś w przyszłości.
Czyli - konkludując: - nie ma żadnych nieczystych gier związanych z uwalaniem kursu - spółka jest w kiepskiej kondycji, co odzwierciedla trwająca już pół roku tendencja spadkowa - wniosek o upadłość wydaje się zasadny, tym bardziej, że ma to również przełożenie na dzisiejsze notowania Tak?
Co do tego, że Jakubas, zarząd i reszta tej ferajny to nieczyste świnie nie mam żadnych wątpliwości. Jasne jest, że Jakubas ma głęboko w d..pie akcjonariuszy mniejszościowych, którym sprzedał akcje. Jest to jednak świnia, która bardzo dba o własny interes i w jej interesie nie jest obniżanie kursu po to żeby sprzedać komuś taniej własne akcje. Bajdurzenia o tym, że ktoś zaniża kurs z myślą o ogłoszeniu w przyszłości wezwania i przejęciu kontroli nad spółka nie mają żadnego sensu. Jeśli ktoś by to robił to po prostu mocno poparzył by sobie palce. Czy wogóle są jakieś zagrywki wokół kursu nie wiem i nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia jako osoby nie posiadającej akcji. Zachowanie kursu ma oczywiście znaczenie dla posiadaczy akcji, ale tu jak już pisałem musicie dokonać refleksji nad własną głupotą. Trzeba było słuchać jak pisałem o dużym przewartościowaniu akcji przy IPO.
Jako osoba nie posiadająca akcji będę stał z boku i nawet chętnie zobaczę uwalenie kursu do jak najniższych poziomów. Tylko że po tym co zrobiono ostatnio z raportem i po tym niejasnym wniosku o upadłość oraz postawie Jakubas i zarządu spółka ma dla mnie bardzo niewielka wartość bez względu na wszelkie podstawy fundamentalne. Kto wie czego tu się jeszcze można spodziewać w przyszłości. Może będą tu jakies odbicia (fałszywe czy prawdziwe), ale ja nie dotknę tego g..na nawet kijem trzymanym w rękawiczkach. Jeżeli kiedyś zacznę tu bardzo ostrożnie zbierać akcje to dopiero w okolicach 50% wartości księgowej.
Po raz wtóry nie masz akcji to wypad a nie naganiać na spadki, bo chcesz kupić widzimy właśnie poz wsparcia bo cena 14,7 jest zwyczajnie niedorzeczna ....
183 000 obrotu w troche ponad 2 godz rynek opiniuje że już za tanio i będzie odbicie bez przesady takie ceny.... ja skorzystałem i dziś ładnie kurs uśredniłem :D zwiększając pakiet o 2/3
Kupiłeś, więc jasne jest, że teraz będziesz uważał, że spółka powinna rosnąć. Czas pokaże czy dobrze zrobiłeś, czy może zapomniałeś o giełdowym powiedzeniu, żeby nie łapać spadającego noża.
Tak samo nie wypada naganiać na wzrosty, nie podając przy tym ani 1 argumentu przemawiającego za nimi. Takie wpisy nic nie wnoszą.
Cena niedorzeczna i niżej nie spadnie bo ... komuś się tak "wydaje" ?
Sam czekam na okazję, ale póki co wiem tyle co i Ty. Czyli dokładnie NIC. Uśredniającym w dół i dokupującym tylko dlatego, że spadło, a nie dlatego, że dostrzegają podstawy do odbicia, przebiegunowania na walorze - oznaki, że popyt wkracza do gry ---- życzę ze wszech miar powodzenia. Krótkoterminowo z całą pewnością jesteście na krawędzi dachu. Czy się na niego wygramolicie, czy z wielkim hukiem zlecicie jeszcze wyżej, tego nikt na ten moment nie wie.
Bez kitu widać po obrotach że sie zatrzymało w porównania do poprzednich dni to są b duże i nie spada. A do tej pory to był obrót o tej porze jakieś 40 tys i cykliczny spadek
Ad.1 IPO a ostatnio sprzedaz akcji po 19 zl Ad.2 nie na boku tylko za dobrą cenę w przyszłości Ad.3 skoro dla OFE każdy spadek to strata to dlaczego nie bronią kursu. Przy tych obrotach to dziecinnie proste dla OFE Ad.4 dlatego to trwa tyle miesięcy...
autor wniosku o upadłość upadł w zeszłym roku:] superauto24.se.pl/moto-news/leopard-oglasza-upadlosc-koniec-polskiego-producenta-supersamochodow_407653.html