z życia wzięte, była sobie jedna mała spółka, została napompowana jak piłka plażowa, główni akcjonariusze bardzo chcieli pozbyć się akcji, jednak niski free float nie pozwalał wyrzucić papieru. Dwoili się i troili, dawali zanęcające newsy do prasy, czarowali, ale ciężko było pompować i sprzedawać, manipulowali obrotami i cały czas mieli mniej więcej tyle samo akcji, sukcesem była pompka, że papiery już tyle warte, a sami wiedzieli że papier nic nie wart. I co wydumali?
Postanowili przejąć inną małą spółkę "z perspektywami". Spółka zapłaciła kupę siana za perspektywy, a sprzedający podzielił się z głównymi akcjonariuszami.
I taki to finał.
Oczywiście nie można zakładać, że każda transakcja przejęcia to przewał, wszystko zależy od uczciwości głównych akcjonariuszy, to oni decydują o prezesie, członkach i przejęciach.
A Pan Premier to co niby ma ,
z karabinem nad każdym stać.
Gdyby wybrańcy Narodu nie kradli,wybrani oczywiście w wyborach przez nas samych,i
szwindli nie robili ,to i kij nie musiałby być użyty ,
do wiadomych celów .