• Artykuł z dziennika Autor: ~c2 [89.79.89.*]
    http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/428399,producent-wodki-przechodzi-w-rece-rosjan-a-akcjonariusze-traca-pieniadze.html
  • Re: Artykuł z dziennika Autor: ~CEDC [87.207.91.*]
    Apple też powinno wyemitować obligacje na 10 000 000 000 $, później zarząd nie podając raportów oświadczyłby, że nie ma za co ich spłacić...
    Pojawia się Tarik który proponuje, że spłaci obligacje emisją nowych obligacji w zamian za 100% akcji Apple, a sąd anuluje wszystkie dotychczasowe akcje...
    Fajny scenariusz ?! Ciekawe co na to rząd USA i amerykański nadzór?!
  • Artykuł z dziennika wycenia akcje na 5 mln zł! To jest śmieszne! Autor: ~swiezak [109.231.53.*]
    Jeśli liczyć po cenie z zamknięcia ostatnich notowań to faktycznie wartość akcji wynosi ok 5 mln zł.
    Jeśli policzyć średnią z ostatnich 6 miesięcy (4,2 zł) to według bankier.pl wychodzi 96,6 mln zł.
    Jeśli natomiast wziąć cenę sprzed roku (13 zł) wychodzi 299 mln zł.
    Jeśli natomiast wziąć cenę sprzed dwóch lat (32 zł) to jest to już nie bagatela 736 mln zł.
    Idąc dalej jeśli by policzyć według ceny maksymalnej w ciągu ostatnich pięciu lat (165 zł) to majątek polskich akcjonariuszy CEDC wynosił 3795 mln zł.
    Proszę nie pisać, że zarejestrowane na rachunkach polskich inwestorów akcje CEDC to wartość 5 mln zł!

    treść art:

    "Producent wódki Żubrówka, Absolwent i Soplica, firma CEDC, przechodzi pod kontrolę Russian Standard Group. W efekcie akcje spółki notowane na stołecznym parkiecie mają zostać anulowane. A to może oznaczać, że akcjonariusze bezpowrotnie stracą zainwestowane w nie pieniądze.

    Chodzi o 23 mln papierów, które były zarejestrowane na rachunkach polskich inwestorów. Ich wartość to blisko 5 mln zł.

    Wiadomo już, że po tym, jak amerykański sąd zgodził się na zaproponowany przez zarząd plan naprawczy, kolejnym krokiem ma być zniknięcie papierów CEDC z warszawskiej giełdy. W praktyce może to oznaczać utratę przez akcjonariuszy zainwestowanych pieniędzy.

    Gromy sypią się na Komisję Nadzoru Finansowego i GPW, którym akcjonariusze firmy zarzucają m.in. nieodpowiedni nadzór nad spółką.

    KNF jednak odpiera zarzuty. - Nie mamy formalnych środków umożliwiających występowanie w imieniu akcjonariuszy przed zagranicznymi sądami. Poza tym akcje CEDC emitowane były w oparciu o prawo stanu Delaware i również zgodnie z tym prawem dokonywane były operacje na papierach - wyjaśnia dziennik.pl Maciej Krzysztoszek z biura prasowego Komisji Nadzoru Finansowego.

    Przedstawiciele GPW tłumaczyli z kolei kilka tygodni temu, że to nie oni są autorem obowiązujących przepisów dotyczących obrotu papierami wartościowymi i nie sprawują nadzoru nad spółkami notowanymi na parkiecie.

    Władze CEDC już wcześniej nie ukrywały, że w związku z planami reorganizacji istnieje możliwość anulowania akcji. W tym wypadku, zdaniem części prawników, może nie być mowy o jakichkolwiek roszczeniach akcjonariuszy wobec spółki. Nie oznacza to jednak, że postępowanie spółki nie budzi zastrzeżeń.

    - Informowanie o ryzyku nie wyłącza z odpowiedzialności. Czy gdym powiedział, że planuję napad, to nie będę za to sądzony? - pyta retorycznie Konrad Konarski z kancelarii prawnej Baker & McKenzie. Ale zwraca również uwagę, że akcjonariusze albo zaspali - spółka bowiem spóźniła się z publikacją raportów finansowych, co wywołało reakcję KNF, albo przeszarżowali, licząc na wzrost wartości akcji w związku z umową z Rosjanami.

    - Inwestorzy, którzy trzymali akcje CEDC, powinni już wcześniej zdawać sobie sprawę z ryzyka. Zwłaszcza ci, którzy skupowali papiery, licząc na ogłoszenie wezwania do zakupu akcji - przekonuje. Dodaje przy tym, że jego zdaniem ta sytuacja niczym nie różni się od ogłoszenia upadłości likwidacyjnej.

    - Wtedy także inwestorzy zostają z niczym, a utrata milionów na akcjach spółek jest wynikiem ryzyka związanego z rynkiem kapitałowym i nie ma tu znaczenia miejsce rejestracji spółki. Winy KNF i GPW nie widzę - podkreśla.

    Anulowanie akcji oznacza, że w dniu transakcji CEDC przestaje być spółką publiczną tak w USA, jak i w Polsce, a jej akcje - przedmiotem obrotu na giełdzie w Warszawie. Jak wynika z oficjalnych dokumentów firmy, ma to nastąpić 31 maja lub około tego dnia.

    ***

    Rozmowa z Grzegorzem Maślanko, radcą prawnym

    Dorota Kalinowska: Co mają zrobić akcjonariusze CEDC, których akcję mają być wycofane z obrotu bez żadnej rekompensaty?

    Grzegorz Maślanko: Należałoby się skrzyknąć. Stworzyć grupę poszkodowanych - im większą, tym lepiej - a następnie - być może wynająć adwokata i złożyć pozew zbiorowy w USA, gdzie mieści się siedziba firmy. Ta, choć jej akcje były notowane do 15 kwietnia na giełdzie w Warszawie, działała jednak w świetle prawa amerykańskiego i na jego gruncie trzeba szukać szansy na uzyskanie rekompensaty.

    Problem w tym, że w przypadku pozwu prywatnego, najpierw należałoby wykazać winę władz spółki choćby w błędnym raportowaniu.

    Myślę o czymś innym! Niezależnie od przewinień zarządu, które doprowadziły do takiej, a nie innej sytuacji w firmie, to akcjonariuszom zabrana ma być ich własność i to bez żadnej rekompensaty. To się kłóci z elementarnym poczuciem sprawiedliwości i - co równie ważne - uderza w podstawy bezpieczeństwa obrotu papierami wartościowymi.

    Jak w tej sytuacji powinien zachować się KNF, który powtarza, że akcje CEDC emitowane były w zgodzie z prawem stanu Delaware?

    Czarno na białym widać, że KNF nie ma narzędzi, by cokolwiek w tej kwestii zrobić. Musi jednak przyznać się do tego, że nie ma infrastruktury prawnej zabezpieczającej inwestorów.

    Część prawników przekonuje, że KNF może pomóc akcjonariuszom i np. informować o obowiązujących w USA prawach, które mogły zostać naruszone.

    Choć mógłby odegrać rolę edukacyjną, to jednak nie takie jest jego zadanie. On miał nadzorować spółkę i reagować w przypadku naruszenia przepisów o wezwaniach lub raportowaniu. W tym ostatnim przypadku to zresztą miało miejsce, bo Komisja kilka razy pogroziła CEDC palcem, kiedy ten spóźniał się z publikacją raportów.

    Ale co można zrobić, by nie dopuszczać w ogóle do takich sytuacji?

    Być może należałoby przemyśleć zapisy w polskim systemie prawnym, praktyki KNF i zasady dopuszczania podmiotów do obrotu. Podpisać międzynarodowe porozumienie, pozwalające wymóc w takich sytuacjach odszkodowanie. Ale z drugiej strony być może wystarczyłoby uczulić inwestorów, by wcześniej wycofywali się z podobnych transakcji. Sygnały ostrzegawcze przecież były.

    To dlaczego analitycy i ekonomiści przekonywali tymczasem, że inwestycja w akcje CEDC może być bezpieczną lokatą kapitału?

    Za to nikt nie bierze odpowiedzialności, bo to ich rekomendacje, oceny, szacunki. Poza tym w gruncie rzeczy to nie jest ich podstawowa działalność. Pretensje do nich nie są niczym usprawiedliwione. Co innego, kiedy mowa jest o doradcy inwestycyjnym, któremu płacimy za budowanie portfela, bo wówczas moglibyśmy go pociągnąć do odpowiedzialności. Ale tu uwaga: w umowie musielibyśmy zastrzec, że decyzje wynikające z niepełnej analizy przełożą się na kary finansowe. W praktyce jednak rzadko się z tym spotykam.

    Śledzenie informacji o spółce, przeglądanie raportów finansowych... Jakie jeszcze są możliwości?

    Można skierować zapytania do władz spółki, z pytaniem: czy kiedy firma będzie miała kłopoty finansowe, to zgodnie z prawem państwa, w którym jest jego siedziba, nie dojdzie do anulowania jej akcji bez rekompensaty. Ale mądry Polak po szkodzie. Trzeba pamiętać, że to pierwsza taka sytuacja, w której firma ma szansę wyjść na prostą, podczas gdy jej dotychczasowi akcjonariusze mają zostać z niczym."
  • Re: Artykuł z dziennika wycenia akcje na 5 mln zł! To jest śmieszne! Autor: ~OJ [93.89.193.*]
    czy tam qrwa nikt nie ma pojecia o notowaniach w OTC?
    tam ciagle mozna handlowac jakby sie to nie nazywalo u nas qrwa nie -to jakie to prawo amerykanskie my respektowac mamy do h...ja
  • Re: Artykuł z dziennika Autor: ~qwerty [77.254.41.*]
    Gromy sypią się na Komisję Nadzoru Finansowego i GPW, którym akcjonariusze firmy zarzucają m.in. nieodpowiedni nadzór nad spółką.

    KNF jednak odpiera zarzuty. - Nie mamy formalnych środków umożliwiających występowanie w imieniu akcjonariuszy przed zagranicznymi sądami. Poza tym akcje CEDC emitowane były w oparciu o prawo stanu Delaware i również zgodnie z tym prawem dokonywane były operacje na papierach - wyjaśnia dziennik.pl Maciej Krzysztoszek z biura prasowego Komisji Nadzoru Finansowego.

    Przedstawiciele GPW tłumaczyli z kolei kilka tygodni temu, że to nie oni są autorem obowiązujących przepisów dotyczących obrotu papierami wartościowymi i nie sprawują nadzoru nad spółkami notowanymi na parkiecie.

    Władze CEDC już wcześniej nie ukrywały, że w związku z planami reorganizacji istnieje możliwość anulowania akcji. W tym wypadku, zdaniem części prawników, może nie być mowy o jakichkolwiek roszczeniach akcjonariuszy wobec spółki. Nie oznacza to jednak, że postępowanie spółki nie budzi zastrzeżeń.

    - Informowanie o ryzyku nie wyłącza z odpowiedzialności. Czy gdym powiedział, że planuję napad, to nie będę za to sądzony? - pyta retorycznie Konrad Konarski z kancelarii prawnej Baker & McKenzie. Ale zwraca również uwagę, że akcjonariusze albo zaspali - spółka bowiem spóźniła się z publikacją raportów finansowych, co wywołało reakcję KNF, albo przeszarżowali, licząc na wzrost wartości akcji w związku z umową z Rosjanami.

    - Inwestorzy, którzy trzymali akcje CEDC, powinni już wcześniej zdawać sobie sprawę z ryzyka. Zwłaszcza ci, którzy skupowali papiery, licząc na ogłoszenie wezwania do zakupu akcji - przekonuje. Dodaje przy tym, że jego zdaniem ta sytuacja niczym nie różni się od ogłoszenia upadłości likwidacyjnej.

    - Wtedy także inwestorzy zostają z niczym, a utrata milionów na akcjach spółek jest wynikiem ryzyka związanego z rynkiem kapitałowym i nie ma tu znaczenia miejsce rejestracji spółki. Winy KNF i GPW nie widzę - podkreśla.

    Anulowanie akcji oznacza, że w dniu transakcji CEDC przestaje być spółką publiczną tak w USA, jak i w Polsce, a jej akcje - przedmiotem obrotu na giełdzie w Warszawie. Jak wynika z oficjalnych dokumentów firmy, ma to nastąpić 31 maja lub około tego dnia.

    ***

    Rozmowa z Grzegorzem Maślanko, radcą prawnym

    Dorota Kalinowska: Co mają zrobić akcjonariusze CEDC, których akcję mają być wycofane z obrotu bez żadnej rekompensaty?

    Grzegorz Maślanko: Należałoby się skrzyknąć. Stworzyć grupę poszkodowanych - im większą, tym lepiej - a następnie - być może wynająć adwokata i złożyć pozew zbiorowy w USA, gdzie mieści się siedziba firmy. Ta, choć jej akcje były notowane do 15 kwietnia na giełdzie w Warszawie, działała jednak w świetle prawa amerykańskiego i na jego gruncie trzeba szukać szansy na uzyskanie rekompensaty.

    Problem w tym, że w przypadku pozwu prywatnego, najpierw należałoby wykazać winę władz spółki choćby w błędnym raportowaniu.

    Myślę o czymś innym! Niezależnie od przewinień zarządu, które doprowadziły do takiej, a nie innej sytuacji w firmie, to akcjonariuszom zabrana ma być ich własność i to bez żadnej rekompensaty. To się kłóci z elementarnym poczuciem sprawiedliwości i - co równie ważne - uderza w podstawy bezpieczeństwa obrotu papierami wartościowymi.

    Jak w tej sytuacji powinien zachować się KNF, który powtarza, że akcje CEDC emitowane były w zgodzie z prawem stanu Delaware?

    Czarno na białym widać, że KNF nie ma narzędzi, by cokolwiek w tej kwestii zrobić. Musi jednak przyznać się do tego, że nie ma infrastruktury prawnej zabezpieczającej inwestorów.

    Część prawników przekonuje, że KNF może pomóc akcjonariuszom i np. informować o obowiązujących w USA prawach, które mogły zostać naruszone.

    Choć mógłby odegrać rolę edukacyjną, to jednak nie takie jest jego zadanie. On miał nadzorować spółkę i reagować w przypadku naruszenia przepisów o wezwaniach lub raportowaniu. W tym ostatnim przypadku to zresztą miało miejsce, bo Komisja kilka razy pogroziła CEDC palcem, kiedy ten spóźniał się z publikacją raportów.

    Ale co można zrobić, by nie dopuszczać w ogóle do takich sytuacji?

    Być może należałoby przemyśleć zapisy w polskim systemie prawnym, praktyki KNF i zasady dopuszczania podmiotów do obrotu. Podpisać międzynarodowe porozumienie, pozwalające wymóc w takich sytuacjach odszkodowanie. Ale z drugiej strony być może wystarczyłoby uczulić inwestorów, by wcześniej wycofywali się z podobnych transakcji. Sygnały ostrzegawcze przecież były.

    To dlaczego analitycy i ekonomiści przekonywali tymczasem, że inwestycja w akcje CEDC może być bezpieczną lokatą kapitału?

    Za to nikt nie bierze odpowiedzialności, bo to ich rekomendacje, oceny, szacunki. Poza tym w gruncie rzeczy to nie jest ich podstawowa działalność. Pretensje do nich nie są niczym usprawiedliwione. Co innego, kiedy mowa jest o doradcy inwestycyjnym, któremu płacimy za budowanie portfela, bo wówczas moglibyśmy go pociągnąć do odpowiedzialności. Ale tu uwaga: w umowie musielibyśmy zastrzec, że decyzje wynikające z niepełnej analizy przełożą się na kary finansowe. W praktyce jednak rzadko się z tym spotykam.

    Śledzenie informacji o spółce, przeglądanie raportów finansowych... Jakie jeszcze są możliwości?

    Można skierować zapytania do władz spółki, z pytaniem: czy kiedy firma będzie miała kłopoty finansowe, to zgodnie z prawem państwa, w którym jest jego siedziba, nie dojdzie do anulowania jej akcji bez rekompensaty. Ale mądry Polak po szkodzie. Trzeba pamiętać, że to pierwsza taka sytuacja, w której firma ma szansę wyjść na prostą, podczas gdy jej dotychczasowi akcjonariusze mają zostać z niczym.

[x]
CEDC -32,26% 0,21 2013-04-12 02:00:00
Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.