Skąd się bierze? IMO dzieciakom nerwy puszczają, bo odrobinę im konto stopniało. Strata kasy nawet teoretyczna rusza emocje i tyle. Co do merituum: nawet jeśli nie wzrośnie bezpośrednio po wynikach to co? Czy inwestowanie nie przypomina szukania perełek? Jesli ktoś ładuje kasę w spółkę to chyba nie robi tego "na pałę" ale jakąś analizę chyba powinien mieć w zanadrzu? Już wiele razy tutaj padło że Text to nie spółka na "szybki zysk". Raczej long jako dobra spółka dywidendowa (do tej pory). Do tego dochodzi słaby dolar, rozpoczęta inwestycja w TextApp i parę innych okoliczności które owoce przyniosą za rok albo dwa. Tak właśnie patrzę na mój skromny portfel. Życzę wszystkim mniej emocji, więcej argumentów, dobrych analiz - zwłaszcza zbliżających się raportów. Pozdrawiam
A po drugie (to dla tych, którzy twierdzą że papier jest śmieciem): wystarczy spojrzeć na arkusze zleceń, żeby zobaczyć jak shorty muszą się pilnować żeby kurs nie odpalił na północ. Dzisiaj (ok. 12.30) wystarczyło JEDNO zlecenie: zakup ok. 600 akcji (sic!) żeby podbić kurs o 70 groszy (do ceny odniesienia). Jest powolne zbieranie (Trader na X pokazuje to w tabelkach - już ok. 455k akcji pożyczonych i dziennie spada kilka kilo) a czasu coraz mniej. I faktycznie po 26 listopada może być dużo trudniej - stąd teraz zwiększony wolumen. Jestem spokojny i cierpliwie czekam co będzie ;)
Nie rozumiem lekceważącego podejscia i określeń typu dzieciaki etc. To że to forum jest swego rodzaju farsą to oczywisty fakt. Prawdą jest zapewne też to, że większość osób nie jest tu na longu, rozumianym jako inwestycja kup i zapomnij na 3,5,10 lat, a spółka od dawna jest w trendzie spadkowym, z pewnymi wahaniami kursu, przy czym od paru miesięcy leci w dół jak kamień. Moim zdaniem obecna wycena nie ma fundamentalnego uzasadnienia, jest znacznie poniżej fair value spółki, dlatego nadal jestem na pokładzie Problem jest niestety taki - że na razie nie widać poważnego popytu. Żaden szort by się nie ostał gdyby pojawili się chętni z kilkoma/kilkunastoma milionami na zakupy - przyjmijmy w okolicach od 100k akcji wzwyż i zdecydowanie weszli w walor, czytaj duzi inwestorzy. Tego nie zacznie sama drobnica. Wówczas jak feniks z popiołów dołączyłaby ulica widząc solidną zieleń i podłączając się do marszu w górę. To że przedłużająca i pogłębiająca się czerwień nie oddziałuje dobrze na psychikę akcjonariuszy, to uznany fakt, stąd też taki a nie inny komentariat.
Zgoda, rozumiem zniecierpliwienie niektórych, ale np.taki shorty czy shortujacy przecież nie ma akcji i nie zamierza mieć z tego co czytam... więc po co w ogóle się udziela?...,bo nie wierzę że ktoś mu za te bzdury płaci