Osiągnięcie dobrobytu państwa, a w następstwie rozwoju rynków finansowych, giełdy papierów wartościowych i w kosekwencji wzrostu nominalnej ceny spółki GPW (oraz większości pozostałych) jest relatywnie łatwe, choć wymaga wielu działań. W pierwszej kolejności ten dobrobyt należy zapewnić przez rozdanie ludności jak największej ilości pieniędzy, zwolnić duże grupy ludzi od konieczności pracy na własne utrzymanie i charytatywnie przekazywać pieniądze odebrane ludziom którzy wypracowali zyski (ale nie od tych których ciężka praca nic nie przynosi, albo często jedynie straty), przekazywać wszystkim w różnej formie żebrającym. Zarobki policjantów powinny być co najmniej 3 krotnie większe od zarobków nauczycieli, podatki z pracy też co najmniej 3 krotnie większe od podatków z zysków finansowych, zwiększyć dopłaty do żywności, odzieży, energii, paliwa, budowy mieszkań, samochodu, biletów do kina i teatru, laptopów dla uczniów i potrzebujących, dopłaty do kredytów rolniczych i potrzebujących, dopłaty do skupu zboża, mięsa , miodu, malin i krewetek, dopłaty do zarobków górników, hutników, budowlańców, kierowców, przetwórców przemysłowych i usługowych, salonów piękności, zwolnienia z podatków pracujących do 30 roku życia (a nie tylko do 26 lat), wielodzietnych, w depresji, do artystów w okresie przerwy twórczej i oczywiście polityków, samorządowców i ich rodzin, do emerytalnych 13-tek, 14-tek, co pół roku lub kwartał podnoszonych świadczeń. Dość tych wyliczanek. Poprzedni rządzący dobroczyńcy działali na pół gwizdka ( lub 3/4 gwizdka), a obecni dobroczyńcy rządowi to pewnie do najbliższych wyborów na cały gwizdek, choć obecnie to powietrze jakby bardziej czyste i tak nie cuchnie. A spółka GPW to może po 100 PLN, albo 1000 PLN ( wtedy słoik musztardy po 100 PLN. To by było na tyle. Powodzenia.
to są twoje marzenia i bajkowy swiat ladnie piszesz i baajkki pood twoim nazwiskiem moze mialy by wziecie realia czy sa takie jak ty to widzisz ? nie wiem wiem napewno ze kazdy czlowiek ma inną bajkę i probuje ją narzucic innym chwaląc sie gdzie tylko mozna
Kilkadziesiąt lat temu rozpoczynając pracę zawodową dostawałem pensję około 2000 zł. i po dwudziestu kilku latach w 1990 roku zostałem milionerem z zarobkami miesięcznymi powyżej 2 000 000 zł. Można powiedzieć że w wyniku rewolucji 1980 - 1989 roku system gospodarczy zmienił się diametralnie. W początkowym okresie pewnie tak było, choć prawdziwe fortuny postawały w latach dziewięćdziesiątych i to często dzięki sztywnemu kursowi dolara do PLN i wysokiemu oprocentowaniu PLN ( dla przypomnienia 1 USD = 0,95 PLN). Kilka lat pózniej rozpoczął się powrót do gospodarki socjalistycznej w której obecnie zanurzamy się coraz głębiej. Można się łudzić, że tym razem będzie inaczej, ale zmiana jest jedynie w tym że poprzednio grupami wiodącymi byli górnicy, hutnicy i towarzysze partyjni, ale w zależności od pozycji była kolejność dziobania. Obecnie warstwą wiodącą są rolnicy, wielodzietni, pośrednicy, konsultanci/ eksperci i oczywiście koledzy partyjni, ale już bez narzuconych reguł szarpania. Podążamy w podobnym kierunku, czyli do osiągnięcia przez większość statutu milionerów, tym razem nie w zł ale w PLN. Szaleństwem jest robić ciągle to samo i oczekiwać innych rezultatów (Albert Einstein) lub jak kto woli hrabia Struś mówił, że to jakieś przykrótkie jest.