To że kurs jest w trendzie spadkowym to wiadomo i negowanie tego jest czystą naiwnością. To ostatnie wywalanie codziennie większymi pakietami pkc to według mnie świadczy jednak o tym że jakiś fundusz ostatecznie wychodzi. Same złe wiadomości
Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć na czym polega "dołowanie kursu aby zebrać tanie akcje"?
Ja to rozumiem tak, że jak ktoś chce aby było tanio, to musi dużo sprzedać aby podaż przykryła popyt i cena spada... jeśli będzie chciał teraz po taniości odkupić, to znowu cena wzrośnie i w najlepszym wypadku wyjdzie na zero, a i to nie uwzględniając prowizji. O co chodzi zatem z tym zbijaniem kursu? Ktoś wydaje pieniądze, aby odkupić coś co już ma? Komu i jak się to może opłacać?
Zanim mnie zjedziecie to tak - nie znam się i dlatego pytam.
Mechanizm jest bardzo prosty. Dogaduje się np. dwóch graczy, kupują wspólnie np. 20 tys. akcji w dobrej cenie np. średnio po 13 zł. Akcje są po 18, chcą dokupić taniej kolejne , jeden sprzedaje drugiemu pakiet np. 5 tys. w cenie np. o 1 zł niżej ( oni dalej mają te akcje) dokupują kolejny tysiąc taniej, tracąc prowizję, a zyskując cenę, i tak dalej... w grze może uczestniczyć więcej osób, czyli tzw. spółdzielnia..... Po pewnym czasie dokupią np. kolejne 10 tys. akcji, których kurs był po 18 zł, a oni kupili średnio po 16.50 . Kurs potem pojechał na 20-22, a popyt wzrósł i wtedy sprzedają (albo mają tanie akcje lub więcej środków i można powtórzyć operację), W opisanym przypadku przy sprzedaży po 20 sumaryczny zarobek to ok 30 tys. z drugiego etapu i 140 tys. z pierwszego (minus prowizje i potencjalny podatek), Tak może być, ale nie musi, w tym przypadku coś jednak śmierdzi.
Tu działa przede wszystkim psychologia, przy rozdrobnionym akcjonariacie bardzo łatwo wywołać panikę i tzw. wywalanie na wyścigi...Przerobiłem taki scenariusz przykładowo na TSG przed startem na 600 chociaż w tym przypadku mieszały fundusze, a kurs był długi czas trzymany w ryzach, podobnie TIM i jeszcze parę spółek, gdzie miałem trochę akcji zachowywało się podobnie. Poza tym zwykła logika wskazuje, że zaczęła się gra o akcje - kto przy zdrowych zmysłach wywala akcje po dobrych informacjach i tuż przed największymi premierami?
Może się mylę, ale według mnie kurs do końca roku miło zaskoczy akcjonariuszy.
Giełda to gra przede wszystkim na emocjach. Jak wywołasz negatywne emocje, strach i niepewność to rynek rzuci się do wyprzedawania. Ulica nie wytrzyma...efekt śnieżnej kuli. Myślisz sobie no jak to sprzedają? Ale dlaczego? Czy coś wiedzą czego ja nie wiem? I tak to się zaczyna. Pisałem zawsze żeby dywersyfikować sobie inwestycje, chociaż na 3-4 części. Inaczej wtedy "bolą" spadki. A wtedy jak rynek się wypluje to trolle zbierają akcje z ulicy. Zobacz co się stało z giełdą na początku ogłoszenia pandemii. Totalne nieuzasadnione spadki. Wiadomo było że spółki potem odbiją ale presja była ogromna. To tak jak rzucili się wszyscy na jedzenie i papier toaletowy w sklepach w trakcie ogłoszenia pandemii. Plotka i niepewność wywołała wielką falę paniki. Wcześniej rok 2008. Podobna sytuacja.
Ktos daje zlecenia sprzedazy i sam odkupuje wlasne akcje - przy okazji lapiac stop lossy i panikarzy i zbierajac dodatkowe pakiety po nizszej cenie i zbijajac kurs.
Każdy powyżej coś faktycznie mądrego powiedział. Najważniejsze jest trzymać się faktów i nie pękać. Fundamenty są silne i stabilne. Fundusze wykazały jakiś czas temat duże zainteresowanie spółką, o których mówił sam Prezes. I pamiętam taki wpis sprzed dwóch chyba lat. Ja napisałem że nie oddam swoich akcji a trolle były na tyle pewne swego że napisali w odpowiedzi...i tak Ci je ukradniemy. Powtarzam miałem średnią zakupu wtedy okolice 30zł. Nic mi nie ukradli, nic nie sprzedałem. Dokupowałem co pewien czas ale nigdy nie sprzedałem ani jednej akcji. Od kilku lat biorę dywidendę i mam sporą dywersyfikacje, łącznie z papierami z giełd zagranicznych. Powtarzam się ponownie ale kto ma akcje i jest graczem a nie trollem....to niech nie PĘKA!