Forum zaczynają ogarniać arcy ciekawe tematy: „Piotr, jego historia i preferencje…”
Jasne, że to NC i dzieją się rzeczy rzadko spotykane na właściwych parkietach: hity kilkudniowe, drużynowe rolerkostery 50x do góry i z powrotem, komunikaty warte 50 groszy itp. Ale czy forum, nawet to najgorsze warto dośmiecać polemikami o kilku cierpiących na nadmiar czasu bezrobotnych?
Kurcze, sim to akurat na tyle ciekawa spółka, że warto by „pofantazjować”, policzyć i zastanowić się nad ich poszczególnymi przedsięwzięciami: spółki głównej - która najbardziej nas interesuje i zależnych (jeżeli dobrze to określiłem), które już działają i realizują swoje plany. Tam wszędzie jest kasa, kontrakty, inwestorzy, dotacje, a wszystko trzymane w ryzach kosztowych, to nie jest zwykłe w tego typu / kalibru podmiotach.
Fajnie byłoby rozwijać wątki o konkretnych sprawach (np. któraś umowa), wrzucać merytoryczne informacje, posumować i oszacować na koniec jak to może się przełożyć na wyniki i kurs spółki.
Taka dyskusja nadała by jakąś wartość temu forum dla potencjalnych zainteresowanych zakupem, a ignorowanie wpisów posiadaczy nadmiaru wolnego czasu i ogromnych zasobów desperackiej zawiści - pozwoliło by skupić się na tym, co inwestorów interesuje.
Nie przypuszczam aby Emil wyrzucał tu swoje śmieci, raczej ma co robić, ale - podobnie do niego - posiadam akcje, w przeciwieństwie do bankierowych szczekaczek, więc można mnie z nim wrzucić do jednego wora.
Mnie „PRODUKTY” tak bardzo nie interesują, bo one ani bezpośrednio na kurs nie wpływają, ani dywidendy nie wypłacą, spółka ma zarabiać kasę - o to trzeba się niepokoić. Niech sobie biorą same dotacje i zaliczki - jeżeli wyniki finansowe co roku będą lepsze, miażdżące 90% grówek na gpw/nc - to mogą nawet ślimaki hodować .
Poza tym jakoś nie przypominam sobie ustawowego obowiązku zakupu akcji simfabric, więc nie kumam zbytnio inwestowania czasu w krytykowanie tej spółki nie będąc jej wartością zainteresowanym.
Chwila, chwila... jeśli ci nie interesują PRODUKTY to myślę że jednak powinieneś się niepokoić o przyszłe zarobki firmy.
To teraz jesteśmy już na spółce dotacyjno-zaliczkowej?
Patrząc po wynikach i planach (umowach): zarabiająco-perspektywicznej.
Gdyby to byli kierowcy ubera - rozliczałbym ich z sobotniego utargu, jako wyznacznika skuteczności działania, tu niestety trzeba patrzeć na raporty co kwartał/rok.
Nawet na uberze samo jeżdżenie nie daje zysku, trzeba to robić z głową, a czasem opłaca się nie jechać w ogóle, byle licznik bił a karta klienta była wypłacalna. Nie to żebym był uberowym ekspertem czy miłośnikiem, takie mi się przyziemne porównanie skojarzyło - większość powinna zakumać o co chodzi.
"byle licznik bił a karta klienta była wypłacalna" - czyli byle oszukać klienta? Faktycznie, dobre porównanie do SF. Jak ja gardze tym zwierzęcym cwaniactwem polactwa...
Racjonalizacja ubranych po uszy nie zna granic. Będą sobie powtarzać, że: "to nie gry są tu najważniejsze" lub "jestem tu dla dywidendy". To jest potężny mechanizm wyparcia. Teraz piszą, że nie interesują ich produkty SF... Przecież to jest jakaś komedia.