Patrząc po wynikach i planach (umowach): zarabiająco-perspektywicznej.
Gdyby to byli kierowcy ubera - rozliczałbym ich z sobotniego utargu, jako wyznacznika skuteczności działania, tu niestety trzeba patrzeć na raporty co kwartał/rok.
Nawet na uberze samo jeżdżenie nie daje zysku, trzeba to robić z głową, a czasem opłaca się nie jechać w ogóle, byle licznik bił a karta klienta była wypłacalna. Nie to żebym był uberowym ekspertem czy miłośnikiem, takie mi się przyziemne porównanie skojarzyło - większość powinna zakumać o co chodzi.