Po w gruncie rzeczy dobrych wynikach za I kwartał 2021 (zysk netto pomimo pandemii oraz ostrej zimy wyniósł za I kwartał 2021 r. 1,8 mln zł, w zeszłym roku 1,1 mln zł) oraz po informacji o podpisaniu kontraktu z Mitsubishi ower GmbH na kwotę 37.500.000 zł, notowania RMK dobrnęły do poziomu 30,00 złotych, jednak później z godziny na godzinę cieniem na notowaniach kładły się uzasadnione wątpliwości w kwestii zatwierdzenia dywidendy przez WZA. Okazuje się, że propozycja PZU wyrządziła kursowi więcej szkód niż pożytku. W efekcie mamy mocną korektę w dół, która byłaby jeszcze bardziej wyraźna - gdyby nie dzisiejsza, dobra postawa szerokiego rynku (FW20 +2,17%). Druga rzecz, która mnie tutaj niepokoi, to notoryczne wypychanie akcji zaraz po pojawieniu się większego zlecenia kupna.
Ewidentnie wypycha któryś z OFE lub TFI. Inwestorowi indywidualnemu zależy na cenie i nie sprzedaje w taki sposób, a mietkowi pracującemu w funduszu nie zależy. On ma zlecenie sprzedaży to sprzedaje i tyle.
oczywiście, spisek. ja zwykle, gdy się wtopiło kasę. przecież powinno rosnąć. nie było żadnych podstaw do spadków. przecież był komunikat, były wniosek o dywidendę, były takie piękne wzrosty. jak to możliwe, żeby zaczęło spadać? skoro brak jest racjonalnych przesłanek, to musi być spisek. taki sam, jak na azotach :)
zauważyłem, że podaż od kilku dni uaktywnia się na koniec sesji, cały czas dzisiaj było neutralnie i nagle tuz przed końcem zaczeło się stawianie batoników na S, sprzedaz i obnizanie kursu gdy tylko ktoś podbije, raczej wyglada to na próbę przestraszenia ulicy, ja cały czas dobieram za stała kwotę co zlotowkę-pakiecik powoli rosnie, juz okolo połowy tego co chcę zebrac, liczę, ze jutro jeszcze trochę szarpna w dół