REKLAMA
TYLKO U NAS

Polacy mają pół biliona oszczędności

2012-09-24 06:33
publikacja
2012-09-24 06:33

W sierpniu padł rekord wszech czasów: oszczędności indywidualnych klientów banków przekroczyły 500 mld zł - informuje "Dziennik Gazeta Prawna", powołując się na dane NBP.

oszczędności
Źródło: SXC

Ostatnio część banków podniosła oprocentowanie lokat, a jak pokazują dane z ostatnich kilkunastu lat, właśnie to ma decydujące znaczenie dla przyciągnięcia pieniędzy klientów. I nawet, gdy sytuacja gospodarcza się pogarsza, jesteśmy w stanie więcej lokować.

W 2012 r. spodziewamy się przyrostu depozytów gospodarstw domowych na poziomie ok. 10 proc. - mówi Piotr Bielski z BZ WBK. Jak przewiduje, w 2013 r. przyrost wyniesie już tylko 7 proc. z uwagi na spowolnienie wzrostu PKB i dynamiki dochodów ludności.

Według NBP od ponad roku wyraźnie rośnie wartość lokat terminowych, a depozyty bieżące utrzymują się na stałym poziomie. Eksperci wskazując na tę relację, podkreślają, iż te pierwsze są dla banków bezpieczniejsze, bo są stabilnym źródłem finansowania, a te drugie poprawiają bankom zyski, bo niewiele je kosztują. (PAP)

rda/

Komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl
Krzysztof Kolany

Nie cieszmy się z wirtualnego bogactwa

„Mamy pół biliona oszczędności” – cieszy się redaktor jednego z ogólnopolskich dzienników. A dokładnie 498,2076 miliardów złotych – na tyle opiewały rachunki bankowe gospodarstw domowych. Ta rekordowa kwota jest o 11,9% wyższa niż rok wcześniej.

Pieniądz w postaci wirtualnych zapisów na rachunkach bankowych nie jest prawdziwym bogactwem. Indywidualne oszczędności w skali makro świadczą tylko i wyłącznie o wzroście podaży pieniądza, a nie o bogaceniu się społeczeństwa. Fakt, że mamy więcej pieniędzy, nie czyni nas bogatszymi, ponieważ ich siła nabywcza jest zdecydowanie mniejsza niż choćby dekadę temu.

Powyższą statystykę warto uzupełnić informacją, że Polacy winni są bankom 540 mld złotych z tytułu kredytów. Czyli że per saldo oszczędności klientów banków są ujemne.

Źródło:PAP
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (23)

dodaj komentarz
~Tomek
Artykuł jest mylący i nie wielu zauważyło że te 500 min oszczędności dotyczy tylko i wyłącznie klientów banków. A co z klientami nie banków np. biur maklerskich oszczędności w obligacjach czy oszczędności na kokos.pl, oszczędności w funduszach inwestycyjnych czy emerytalnych. To naprawdę jest grubo ponad 500 mln i jeżeli ktoś próbuje Artykuł jest mylący i nie wielu zauważyło że te 500 min oszczędności dotyczy tylko i wyłącznie klientów banków. A co z klientami nie banków np. biur maklerskich oszczędności w obligacjach czy oszczędności na kokos.pl, oszczędności w funduszach inwestycyjnych czy emerytalnych. To naprawdę jest grubo ponad 500 mln i jeżeli ktoś próbuje dokonać jakieś analizy to powinien to zrobić całościowo. Pozdrawiam
~kryzio
jest kryzys ???? to czekamy na wojnę ,za długo był pokój niestety to musi nastąpić,tak jak by ło w niemczech w latach 30-tych.
~--Tak__ odpowiada ~kryzio
A co ma wojna ? Na wojnie wszły dobrze kraje ,ktore dostarczały broń inne towary a bezposrednio nie brały udzialu . Wojna to jest najgorsze co może być. Niemcy część produkcji finansowały ze środków i z surowców krajów ,które zajmowały . Nie masz co się podniecać wojną.
~q_werty
Panie Kolany dług Polaków to również zapis elektroniczny w banku
~przedszkolak
Większość z tej forsy należy do 2,5 mln tych bogatych Polaków. Bo reszta społeczeństwa żyje od 1 do pierwszego albo zadłużona jedną pożyczką spłaca inną pożyczkę. Dług Polaków jest różnego pokroju. Pożyczki gotówkowe zwykle od kilku m-cy do kilku lat. Pożyczki hipoteczne ok 20 - 30 lat. i pożyczki inwestycyjne dla firm. W sumie oceniam Większość z tej forsy należy do 2,5 mln tych bogatych Polaków. Bo reszta społeczeństwa żyje od 1 do pierwszego albo zadłużona jedną pożyczką spłaca inną pożyczkę. Dług Polaków jest różnego pokroju. Pożyczki gotówkowe zwykle od kilku m-cy do kilku lat. Pożyczki hipoteczne ok 20 - 30 lat. i pożyczki inwestycyjne dla firm. W sumie oceniam (..) da to więcej niż 500 mld zadłużenia. Część będzie spłacona po kilku latach (gotowkowe, inwestycyjne) a część rozłożona na kilkadziesiąt lat. I teraz może okazać się, że jeśli duża część gotówki nie znajdzie się na rynku bo jeśli 90% z tych 2,5 miliona bogatych ludzi nie poczyni inwestycji na rynku tylko zamrozi zgromadoną forsę to wtedy będziemy mieli prawdziwy kryzys bo ludzie nie będą mieli co przynieść do banku - gotówki, będą wyprzedawać za bezcen własny majątek aby spłacić zadłużenia. Wtedy będzie to kryzys który nie będzie widoczny na słupkach i wykresach giełdy. Zapanuje taka mała rewolucja wówczas. Aby zapobiec temu - właśnie dlatego się drukuje. Może mało ludzi zdaje sobie z tego sprawę ale tak to działa
~Sierota odpowiada ~przedszkolak
bardzo celnie oceniasz sytuacji, ale w wypowiedzi zabraklo terminiu deflacja a ona jest juz faktem, czyli brak forsy na rynku i nie pomoga zadne zaklecia ani czary a forsy w obiegu bedzie coraz mniej i mniej
~przedszkolak odpowiada ~Sierota
Nie wiem co to jest deflacja ale na przykładzie rynku samochodowego bardzo dobrze widać brak pieniądza (ale może to być również nadpodaż aut). Nowe auta nie sprzedają się. Na giełdach, komisach, gazetach motoryzacyjnych, portalach, przy drogach o największym natężeniu ruchu można zauważyć reklamy, ogłoszenia o sprzedaży aut. Ceny Nie wiem co to jest deflacja ale na przykładzie rynku samochodowego bardzo dobrze widać brak pieniądza (ale może to być również nadpodaż aut). Nowe auta nie sprzedają się. Na giełdach, komisach, gazetach motoryzacyjnych, portalach, przy drogach o największym natężeniu ruchu można zauważyć reklamy, ogłoszenia o sprzedaży aut. Ceny wręcz dumpingowe (jak ktoś chce naprawdę sprzedać) i właścicielom trudno pogodzić się z faktem, że ich auta niewiele są realnie warte. Każdy trzyma cenę łudząc się, że za taką sprzeda. Czyli realnie widać, że wartość pieniadza zwiększyła się bo kto go ma to po tańszej cenie można zakupić bardzo dobry samochód. W cenie o wiele tańszej niż wskaźniki eurotaxu np. Ale, jak idę do marketu kupić mój ulubiony baton snickers który rok wcześniej kosztował złotówkę a teraz muszę za niego zapłacić 1,20 zł to dla mnie inflacja wynosi 20%. Niektóre ceny więc, zwłaszcza żywności, poszybowały w górę więc realna inflacja która dotyka większości społeczeństwa, które kupuje tylko najpotrzebniejsze produkty sięga najwyższych pułapów dodatkowo wysysając portfel Kowalskiego i gotówkę z rynku.
Kto zato odpowiada? Kto powinien? Czy zwykły niewykształcony Kowalski biorąc kredyt miał świadomość, że nie będzie mógł spłacić kredytu? czy jego za to winić?. czy instytucję ktróra udzieliła mu kredytu? Można powiedzieć, że każdy swój rozum ma i decyduje co jest dla niego najlepsze ale bank wiedząc więcej (o ekonomi, o mechanizmach rynku, wiedzy finansowej itd itd) od tegoż Kowalskiego powinien zadziałać i powiedzieć "pomimo, że ty chcesz wziąć kredyt bo teraz zarabiasz 6tys netto to nie możemy udzielić Ci krdetu bo pracę (jak np w budowlance)i taką płacę będziesz miał do końca sierpnia 2012 roku a później nie będziesz miał za co spłacać rat" Kredyt umiejętnie dysponowany nie powinien powodować inflacji, powinien stwarzać miejsca pracy, powinien z inwestycji powstać produkt a u nas kredyt dawany był aby go skonsumować, przejeść dosłownie.
~RajMan
Naiwni wierzą w oficjalne dane na temat inflacji. Koszyk dóbr nie zawiera np. czegoś takiego jak 1 litr paliwa :) A jedynie koszty transportu publicznego, które są dotowane z kieszeni obywateli, po potrąceniu prowizji za marnotrawstwo. Ponadto zawiera ceny artykułów żywnościowych, które z żywnością mają mało wspólnego.
~markusek
i teraz jedno pytanko- GDYBY WSZYSCY NARAZ POSZLI DO BANKOW PO SWOJE PIENIĄDZE TO JAK MYŚLICIE ILE BY Z TEGO DOSTALI?? BO MOIM ZDANIEM MNIEJ NIZ 10% :-))))) BANKI TEJ KASY NIE MAJĄ BO WLADOWAŁY JĄ W KREDYTY LUB TEŻ WYTRANSFEROWAŁY DO ODDZIAŁÓW MACIERZYSTYCH!!!!
~DarekD
Podanie i chełpienie się tak podaną suchą liczbą nic nie znaczy. Tymczasem po względem oszczędności na osobę Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie. O poziomie zamożności przeciętnego Niemca, Austriaka, Szweda czy Anglika możemy tylko marzyć, nawet wyprzedzają nas pod tym względem Czesi, Węgrzy, Słowacy czy nawet Litwini.Podanie i chełpienie się tak podaną suchą liczbą nic nie znaczy. Tymczasem po względem oszczędności na osobę Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie. O poziomie zamożności przeciętnego Niemca, Austriaka, Szweda czy Anglika możemy tylko marzyć, nawet wyprzedzają nas pod tym względem Czesi, Węgrzy, Słowacy czy nawet Litwini. Jesteśmy razem z Rumunią i Albanią na szarym końcu. Jesteśmy niestety biedni jako społeczeństwo. No ale jak oszczędności Polaków mogą być wysokie kiedy 10% z pracujących ( tj. z 16,5 mln osób ) zarabia na rękę minimalnie wynagrodzenie ( tj. 1111 zł ), 50% zarabia poniżej 2 500 brutto, a 76% poniżej podawanej przez GUS na poziomie ponad 3 600 zł średniej krajowej !!. Nie może być inaczej. Ekonomia jest bezwzględna. A podawanie w taki sposób informacji to czysta propaganda sukcesu w dawnym stylu.

Powiązane: Budżet rodziny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki