NBP kupował, gdy inni sprzedawali

Banki centralne zachowywały się w tym czasie inaczej niż część inwestorów. W pierwszym kwartale kupiły netto 244 tony złota, o 3 proc. więcej niż rok wcześniej.

Jednym z najaktywniejszych nabywców pozostawał Narodowy Bank Polski. W ciągu sześciu miesięcy powiększył zasoby o mniej więcej 82 tony. Na koniec czerwca polskie rezerwy sięgały 632,4 tony o wartości około 308 mld zł. To już wyraźnie bliżej zapowiadanego przez bank poziomu 700 ton.

Rekord w styczniu, twarde lądowanie w czerwcu

Historyczny szczyt padł 29 stycznia, gdy za uncję płacono około 5595 dolarów. Niecałe pięć miesięcy później, 24 czerwca, notowania osunęły się w okolice 3959 dolarów. Różnica między najwyższym a najniższym punktem półrocza to niemal 30 proc. Takie dane przedstawia Tavex w podsumowaniu I półrocza na rynku metali szlachetnych.

Pierwsze tygodnie roku wyglądały zupełnie inaczej. Kolejne rekordy przyciągały nowych kupujących, a popyt na złoto fizyczne rósł na wielu rynkach jednocześnie. Punktem zwrotnym okazał się koniec stycznia i ogłoszenie przez Donalda Trumpa kandydatury Kevina Warsha na stanowisko szefa Rezerwy Federalnej. Rynek odczytał ten ruch jako zapowiedź bardziej restrykcyjnej polityki pieniężnej, niż wcześniej wyceniano. W ciągu jednej sesji złoto na rynku spot przeceniło się o 9,5 proc., a kontrakty terminowe straciły 11,4 proc. Do spadku dołożyły się realizacja zysków, mocniejszy dolar i rosnące rentowności obligacji.

Zdaniem analityka nie chodziło o fundamenty, tylko o skalę wcześniejszego wzrostu.

„Problemem było tempo wcześniejszych wzrostów i fakt, że zbyt wielu inwestorów ustawiło się po tej samej stronie rynku" – komentuje Tomasz Gessner, główny analityk Tavex.

Geopolityka nie uratowała notowań złota

W teorii zaostrzenie konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem powinno wspierać aktywa uznawane za bezpieczną przystań. W praktyce zadziałał mechanizm odwrotny. Droższa ropa podbiła obawy o inflację, a to ograniczyło oczekiwania na obniżki stóp procentowych w USA. Wyższe stopy i rosnące rentowności obligacji podnoszą koszt alternatywny trzymania złota, które nie generuje odsetek. Presja ze strony polityki pieniężnej i kursu dolara okazała się silniejsza niż popyt wynikający z geopolitycznej niepewności.

Gessner zwraca uwagę, że ten sam czynnik może działać na notowania w dwie strony: początkowo zwiększać popyt na bezpieczne aktywa, a jednocześnie – przez wyższe ceny surowców i inflację – pogarszać otoczenie dla kruszcu.

Co przesądzi o drugim półroczu 2026?

Na dalsze notowania wpłyną przede wszystkim decyzje Rezerwy Federalnej, ścieżka inflacji, kurs dolara oraz rentowności obligacji, zwłaszcza realne. Do tego dochodzi skala dalszych zakupów banków centralnych.

Osobnym wątkiem jest kondycja amerykańskiego rynku akcji, który po dynamicznych wzrostach zaczął łapać zadyszkę. Pytaniem otwartym pozostaje, czy okolice 4000 dolarów za uncję inwestorzy uznają za atrakcyjny poziom do odbudowywania pozycji. Po tak gwałtownych ruchach rynek może jednak potrzebować czasu na uspokojenie.

„Największym błędem byłoby zakładanie, że styczniowa euforia albo czerwcowy pesymizm będą trwały bez końca" – podsumowuje Tomasz Gessner. Analityk przypomina, że sentyment na rynkach finansowych zachowuje się jak wahadło, a historycznie skrajny pesymizm bywał sygnałem wyczerpywania się potencjału do dalszych spadków.

Źródło: 

Tavex Sp. z o.o., informacja prasowa z 22.07.2026 r.