Nie utopiłem w tej spółce dużych pieniędzy. Zainwestowałem ma tyle mało, żeby nie płakać i wystarczająco dużo żeby móc zabierać głos. Na tę chwilę traktuję Fluid jako ciekawostkę rodem z Tygrysów Europy.
Wytłumaczcie mi jedną rzecz, przyjmę każde racjonalne tłumaczenie, poza wtrętami fekalnym.
Cyklicznie pojawiają się głosy o tym, że już z chwilę, niebawem kurs wyniesie 10 zł. Podzielmy te optymistyczne bajania przez 5. Bezpiecznie, jak sądzę. Czyi kurs 2 zł jest na wyciągnięcie ręki bo za moment Kanada oraz Szecherezada.
Czy ktoś jest mi w stanie racjonalnie wyjaśnić dlaczego prezes, czyli osoba wiedząca najwięcej, pozbywa się 150 000 akcji, wartych za rok minimum 300 000, a może 15 000 000 zł przy optymistycznych kalkulacjach, za kwotę ok. 70 000 zł? Tłumaczenie, że to pieniądze inwestycyjne ma się nijak zarówno do stawek oprocentowania bankowego, jak i pożyczek od chłopaków z miasta. Pokrycie bieżących potrzeb można zrealizować zdecydowanie taniej.
Jak to tłumaczycie?