Ale żałosne są te kontry jednoakcyjnej sprzedaży na systematyczne podkupywanie po sto akcji... Ktoś ustawił automat, żeby kupowało się co parę minut 100 akcji, więc to po każdym kupnie od razu jest jedna akcja sprzedawana, żeby kurs był niżej. I jak coś takiego nie wzbudza zainteresowania ani podejrzeń KNFu? Czy to dążenie do jak najniższego kursu jest czyjąś działalnością charytatywną, czy też zwykłym zleceniem główniaka? Trzeciej opcji wśród prawdopodobnych lub poważnych nie widzę. I jak coś takiego jest legalną operacją w ramach polskiego prawa? Przecież to systemowe, długotrwałe i systematyczne działanie na szkodę akcjonariuszy - i na pewno jest to działanie kilku osób we współpracy i w porozumieniu.