Nie jestem zaskoczony obrotem spraw finansowych w Unimie. Akcje spółki miałem w okresie od 2015 gdy sprawę braku dywidendy mimo zysku netto do sądu w Krakowie zaskarżył jeden z mniejszościowych akcjonariuszy i wygrał, a spółka zmuszona została do wypłacenia dywidendy, do roku ubiegłego gdy z łatwością dostrzegalne było, że przejadają wszystko co zarobią. Jak na dłoni widać, że pomimo mnóstwa umów opiewających na spore kwoty, w tym największą z 2016 r. na 4,5 mln z terminem zakończenia w tym roku, zarządzający spółką nie mają zamiaru podwyższać jej wartości ani płacić dywidendy. Przypomnę znamienną rzecz - w gronie największych akcjonariuszy w roku 2015 zapanowała swoista panika uwydatniona przez działania celujące w pozbycie się akcji. Niestety mimo diametralnie niższej ceny (ok. 1 zł) chętnych nie było. Od tamtej pory właściciele i zarząd co jakiś czas wspominali o poszukiwaniu partnera chętnego przejąc spółkę i de facto zdjąć im problem z głowy.