Kupiłem sobie trochę akcji po 8,60 zł, a chwilę później można było już po 8,50 zł kupić. Zeszli na 8,50 zł i już po prawej stał batonik na 8,40 zł. Co tu jest grane? Insajderzy i główni akcjonariusze kupują za 10 zł i za ponad 10 zł (jak prezes), za chwilę potwierdzenie dywidendy w wysokości ponad 1 zł, a tu brak popytu na tak niskich poziomach?
Naprawdę, oby warto było grać przeciwko rynkowi...