Pomijając fakt że cisnę z was bekę codziennie jak to kupujecie, nie obrażając was mam pytanie. Jak głupim trzeba być żeby kupować akcje po rekordowym kursie w obliczu nadchodzącego kryzysu i ewentualnej recesji? Co wami kieruje? Jak wyobrażacie sobie następne miesiące, lata jeśli (wszystko na to wskazuje) wojna się przedłuży? Rozumiem jak były dołki covidowo, wojnowe wtedy brać akcje i czekać na odbicie. A te marne podrygi że WIG rośnie bez powodu 2% i kończy w ten sam dzień na minus? Czy wy naprawdę nie widzicie co jest grane czy o co chodzi? Chcę po prostu zobaczyć to z waszej perspektywy. Śmiać mi się chce jak indeksy próbują odbić, gdzie żadnych praktycznie spadków nie było (a powinny już polecieć i to grubo). Czekam na odpowiedzi