Przecież do czasu, gdy potencjalna szczepionka będzie w wystarczających ilościach dostępna na rynku polskim, to spółka zdąży dwa razy zarobić i wypłacić dywidendę.
Do było primo, a secundo jest takie, że przed taką szczepionką więcej osób będzie chciało sprawdzić czy nie występuje u nich antygen, żeby na darmo się nie szczepić i nie ryzykować powikłaniami - tym bardziej, gdyby z upływem czasu miałaby ona być obowiązkowa. Myślę, że występujący już u danej osoby antygen, zwalniałby z obowiązku takiej szczepionki. Nie ma w tym momencie lepszego testu na rynku, jako dowód na wystepowanie antygenu.