Witam serdecznie,pod koniec 2007 roku wyjechalismy wraz z narzeczona do Holandii i zaczerpnelismy kredyt gotowkowy na oplacenie wszystkich rzeczy w Polsce,wplacilismy 1 rate,poniewaz mielismy trudna sytuacje finansowa ,nastepne pieniazki przeslalismy we wrzesniu i pazdzierniku ,ale ku naszemu zdziwieniu pieniadze wracaly sie na nasze konto(wysylalismy pieniadze na nr konta podany w umowie kredytowej).W tym tez okresie kontaktowalismy sie z firma windykacyjna z prosba o ratalne splacenie zadluzenia,poinformowano nas ,ze to niemozliwe.W grudniu 2008r.skontaktowalismy sie ponownie z firma windykacyjna i natrafilismy na pana,ktory o malo co nie doprowadzil mojej narzeczonej do zawalu serca.Pan ten krzyczal wrecz do sluchawki,ze comysmy robili w tej Holandii,po co wyjezdzalismy,ze teraz dostaniemy za swoje,i lepiej zebysmy nie pokazywali sie w kraju dot.to mojej narzeczonej na ,ktora zaciagnelismy kredyt.Pan ten takze poinformowal nas,ze mamy czas do konca 2008 roku na splacenie calosci czyli jakies 3 dni,niebylo mowy o rozlozeniu zadluzenie nawet na 2,3 raty.zaczerpnelismy pozyczke z pracy i udalo nam sie zdobyc te pieniazki,ale wtedy zaczely sie prawdziwe problemy,poniewaz firma windykacyjna informowala nas ,ze splacic zadluzenie nalezy na nr konta zawarty w umowie,ale informowalismy,ze tam wysylalismy i pieniazki sie cofaly,nastepnym razem odsylano nas do banku.Bank natomiast informowal nas,ze musi otworzyc inne konto i nr rachunku do splaty tego zadluzenia,ale w innej rozmowie odsyla nas do windykacji,ktora informuje nas ,ze sprawa jest zamknieta i odsyla nas do banku.Na chwile obecna minely 3 tygodnie gdzie posiadamy pieniazki tylko nie mamy mozliwosci splacenia zadluzenia.Prosimy o porade ,poniewaz boimy sie ,ze windykacja zamknela sprawe i skieruje na droge sadowa oraz tez pytanie czy pracownik firmy windykacyjnej ma prawa do takiego prowdzenia rozmowy z dluznikiem i znecania i zastraszania,z tego co wiem rozmowy sa nagrywane,z gory dziekuje za odpowiedz i serdecznie pozdrawiam