No i klasyka gatunku.
Lekka cofka i już słabe ręce panikują, oddają papier jakby jutra nie było. Dokładnie na to czeka grubas — siedzi, patrzy i tylko zbiera taniej, zaciera rączki.
Nic się tu nie zmieniło:
wolumen dalej podwyższony, historia dalej się kręci, zainteresowanie jest. A to cofnięcie? To nie krach, tylko przewietrzenie pokładu. Muszą
wytrzepać tych, co kupili na górce i nie wytrzymują 5% ruchu w dół. Na takich spółkach zawsze jest ten sam schemat - najpierw strach → potem wystrzał.
Kto miał spanikować, ten już oddaje.Kto wie o co chodzi — ten dobiera. Ja to widzę prosto - ktoś chce mieć jak najwięcej papieru zanim to znowu ruszy.
Słabe ręce wychodzą, mocne wchodzą.
To nie jest porada inwestycyjna, to moja prywatna opinia.