Panika wśród rosyjskich żołnierzy. "Istnieje problem z komunikacją"
Rosyjska armia została odcięta od satelitarnego systemu łączności Starlink, co miało doprowadzić do paniki wśród żołnierzy. Ukraińscy wojskowi podkreślają, iż ze względu na odcięcie od sieci działalność Moskwy na froncie "wręcz zmalała". Przedstawiciele armii dodają jednak, że mimo to walki na linii frontu w dalszym ciągu nie ustają.
https://wydarzenia.interia.pl/ukraina-rosja/news-panika-wsrod-rosyjskich-zolnierzy-istnieje-problem-z-komunik,nId,22597305
Wojsko zauważyło również, że rosja w dalszym ciągu dysponuje innymi środkami łączności, ale gołębie nie dolatują na czas i rosyjscy żołnierze strzelają sami do siebie.
„Nasze źródła ze 122. Pułku Strzelców Zmotoryzowanych (kierunek Kupiański) i 1152. Pułku (kierunek Zaporoski) podają ten sam obraz: dowodzenie i kontrola nad wojskami są praktycznie sparaliżowane” – czytamy w publikacji.
W obliczu niemal całkowitego wyłączenia terminali Starlink na rosyjskich stacjach benzynowych, rosyjscy pracownicy służb łączności są w rozpaczy. Konkretnie:próby uruchomienia zapasowych kanałów komunikacyjnych kończą się jedną po drugiej niepowodzeniem;
Standardowe systemy walki elektronicznej regularnie zagłuszają własne radia.
„Bez niezawodnej komunikacji na linii frontu panuje chaos. Brak koordynacji już teraz prowadzi do dużych strat – i to nie tylko ze strony wroga” – pisze ATESH.
W rejonie Zaporoża całkowite zerwanie łączności doprowadziło do „własnego ostrzału”. Jednostki rosyjskie, nie mając żadnych informacji o sobie nawzajem, otworzyły ogień samodzielnie. W rezultacie okupanci zniszczyli własną, 12-osobową grupę szturmową.
„Zależność armii rosyjskiej od technologii cywilnej działa na jej niekorzyść. Gdy tylko łączność zostanie utracona, dowodzenie i kontrola się rozpadną, a wojska zaczną się same niszczyć” – podkreślał ruch partyzancki.
propaganda w szoku:
Sołowjow wezwał Trumpa do wywarcia presji na Muska i zażądał strajku w fabrykach SpaceX.
5 lutego pojawiła się informacja, że po masowym wyłączeniu terminali internetowych satelitów Starlink w rosyjskich wojskach na linii frontu, główny propagandzista Kremla Władimir Sołowjow wybuchnął kolejną głośną tyradą.
Zamiast wyjaśniać, dlaczego armia rosyjska w ogóle korzysta z amerykańskiego systemu łączności, nagle zwrócił się do Donalda Trumpa. Powiedział, że powinien osobiście zadzwonić do Elona Muska i „przemówić mu do rozsądku”.
Wideo opublikował ukraiński wolontariusz Serhij Sternenko.
htt
ps://w
ww.f
ac
ebo
ok.c
om/re
el/1260179522693431
„I spokojnie, spokojnie wytłumacz, że oprzytomniałeś” – zauważył dziennikarz.
Ale fantazja Sołowjowa na tym się nie skończyła. Zaczął myśleć w duchu bezpośrednich gróźb – o możliwych atakach na fabryki produkujące sprzęt Starlink.
„Co się stanie, jeśli uderzymy teraz w fabryki produkujące Starlink? Jeśli uderzymy z orbity kosmicznej, to nie będzie to selektywne, więc nasze satelity też się spalą”
Właściwie sam przyznał, że to oczywiste: taki atak uderzyłby w samą Rosję. Jej satelity również uległyby spaleniu.
Jak zwykle, Sołowjow przemawia monologiem – bez oponentów i niewygodnych pytań. Wymienia jedynie tezy, które mu odpowiadają, całkowicie ignorując najważniejsze: atak na amerykańskie przedsiębiorstwa oznaczałby natychmiastową reakcję. A wtedy Rosja ryzykuje, że zostanie pozbawiona nie tylko Starlinka, ale także znacznej części własnej infrastruktury internetowej i komunikacyjnej.
Ostatecznie cała ta retoryka „atomowego kosmosu” przypomina histerię z powodu banalnego problemu z komunikacją. Kiedy coś zawodzi na froncie, rosyjska propaganda natychmiast zaczyna grozić atakami na całym świecie.
Ironią jest to, że w takim scenariuszu sam Sołowjow byłby pierwszym, który straciłby możliwość wystąpienia na antenie i opublikowania swoich skandalicznych wypowiedzi.