Jako akcjonariusz spółki
LexBono S.A. z dużym niepokojem przyjmuję informację o rozpoczęciu postępowania restrukturyzacyjnego w formule postępowania o zatwierdzenie układu.
Decyzja ta w praktyce oznacza, że spółka znalazła się w sytuacji, w której nie jest w stanie regulować swoich zobowiązań w normalnym trybie. Dla akcjonariuszy jest to sygnał wyjątkowo negatywny – w takich sytuacjach wartość akcji bardzo często ulega niemal całkowitemu zniszczeniu.
Z perspektywy inwestora trudno nie odnieść wrażenia, że obecne działania są próbą ratowania sytuacji, która powstała w wyniku wieloletnich błędów zarządczych. Zapowiadane w komunikacie działania – takie jak „restrukturyzacja produktowa”, „eliminacja kosztów” czy „poprawa cash-flow” – to w dużej mierze ogólne hasła, które powinny były zostać wdrożone znacznie wcześniej.
Szczególnie niepokojący jest również
brak transparentności w zakresie zarządzania spółką.
Za większością decyzji strategicznych stoi
Robert Gądek, który pełni kluczową rolę w strukturze zarządczej spółki. Tymczasem nawet na oficjalnej stronie spółki trudno znaleźć podstawowe informacje o jego doświadczeniu zawodowym czy szczegółowy życiorys. W przypadku spółki publicznej taka sytuacja jest co najmniej zastanawiająca. Dodam, że nie ma oficjalnych profili tego oszusta.
Inwestorzy mają prawo oczekiwać:
- pełnej transparentności w zakresie kompetencji osób zarządzających,
- jasnego wyjaśnienia, jakie decyzje doprowadziły spółkę do obecnej sytuacji,
- konkretnego planu odbudowy wartości dla akcjonariuszy.
Dziś wielu inwestorów ma poczucie, że akcje spółki zostały doprowadzone do stanu, w którym ich wartość rynkowa jest symboliczna, a zaufanie do zarządu zostało poważnie nadwyrężone.
Panie Gądek oddaj nam nasze pieniądze.