Pewnie, że fajnie.
Kupujemy spółkę krzak. Zmieniamy nazwę i profil na chodliwy. Drukujemy akcje po 10 gr dla siebie, miliony akcji. Obiecujemy wszystko, co akurat idzie. Z kolesiami podpisujemy umowy, dużo umów, znane marki, zatrudniamy znane twarze. Szukamy naiwnych wśród znanych nazwisk - zaprzyjaźniamy się i namawiamy do inwestycji, żeby uwiarygodnić swe intencje, kupujemy nawet wyceny biegłych i rekomendacje.
Zatrudniamy też trolli naganiaczy, sami też działamy - na forach i po znajomych dziennikarzynach, co bezmyślnie przepiszą co Im podyktujemy.
A leszcze kupują marzenia, łykają wszystkie bzdety, kurs rośnie. Sprzedajemy swoje papiery z 1000x przebitką. A jak już nie ma złudzeń, że coś jeszcze wyciśniemy to znikamy. W organach zostaje nikt lub zagraniczne nazwiska.
Nie ma władz, spółka wisi latami.
A my mówimy „sorry, giełda, nie wyszło” i zaczynamy od nowa.
I wiesz co? Możesz nas cmoknąć :D