Kluczem są tu obligacje obowiązkowo zamienne na akcje, czyli obligatariusze, którzy je objęli.
Prawdopodobnie akcjonariusz Sztuczkowski zobowiązał się wówczas przy rolowaniu obligacji przekierować działalność spółki na przemysł zbrojeniowy i częściowo oddać swoje udziały obligatariuszom w ramach zmniejszenia długu z obligacji. Taki geszeft oprócz strat to oczywiście nic nie daje obligatariuszom, więc za tym musi iść dalsza strategia, na której dopiero mogą zyskać obligatariusze.
Sztuczkowski żyje z pensji, z akcji nie ma żadnego pożytku, musi pilnować tylko poziomu 51% posiadania aby zachować stołek z pensją prezia, oczywiście poziom posiadania może spoko zmniejszyć w zależności od rozkładu siły innych akcjonariuszy. Natomiast zwiększanie przez niego udziałów powyżej 51% pod próg 66% to kompletny nonsens, który można sobie tłumaczyć tym, że prezio od dawna dmucha do innej trąby.
Inna trąba to oczywiście obligatariusze z obligacji obowiązkowo zamiennych na akcje, którzy muszą coś rozwojowego wnieść do Cog aby na czymś tu zarobić lub uratować jakieś inne swoje trefne aktywa, które tez wniosą do Cog, aby prezio w ramach swojej pensji je np. reanimował lub firmował swoim nazwiskiem... czyli kierunek Cog to przemysł wojenny ...z takim partnerem jak np. ... PGZ z sitwą z PO …stalownią Huty Częstochowa z oligarchią ukraińską.
Zarówno PGZ jaki i Ukraina potrzebuje taniej stali pancernej.
Tylko powiększenie majątku spółki daje szansę obligatariuszom zyskać na obligacjach obowiązkowo zamiennych na akcje spółki... chyba, że prezio to leszcz i całkiem odpuści sobie akcje.