tutaj są tak zdolne "inwestory", że dla nich wycena nie ma żadnego znaczenia. Oni inwestują nie na podstawie wyceny tylko w imię różnych dziwnych mitycznych czynników typu zachowanie grubasów etc. To jest wyższy etap wtajemniczenia inwestycyjnego :)
Tylko dlaczego zawsze na końcu jest płacz i szukanie winnych wszędzie dookoła (obarczanie winą knf, prokuratur etc) tylko nie u siebie?