Dobrze ujete, dokładnie tak jest, tutejsi nazywają to spółdzielnią - taka sama prawda jak to że Franz strzelał do Papieża :-)
Jest to poprostu zderzenie interesów wszystkich zainteresowanych, w naszym wypadku jakże odzwieriedlające wyniki finansowe.
Ars z całym poważaniem wylicza ilości akcji I snuje teorię o nie odkupieniu ich z powrotem, jak się okazało tymi nimi okazał się Aegon.
Dodam że nie widzialna ręka rynku ma w poważaniu Listy prezesa. To wałasnie ona ich dosłownie nie kupuje.
tak czy nie?