rozmawiałem już kilka razy z Paniami ze sklepu. Ostatnio JAKieś trzy tygodnie temu, miały być nowe zamówienia, towar miał uginać sklepowe półki. NIC Z TEGO. PUSTKI, PUSTKI, PUSTKI. I dlatego ostatnio przechodząc obok sklepu nawet już tam nie wchodziłem. Zerknąłem tylko przez okno i to mi wystarczyło.
I jeszcze jedno, mieszkam w 500 tys. mieście, lokalizacja super, JAK był towar, to był mega duży ruch. Być może wynajmujący już nie ma cierpliwości i wynajmem się kończy. Nie wiem.
Ktoś tam pisze o anulowaniu obligacji. No to gratuluje wyobraźni ;)