A ja się dzisiaj dałem rozebrać (i to po czternaście, mimo że wystawiłem po trzynaście, ale jakby mi ktoś powiedział parę dni temu, że tak hycnie, tobym go wyśmiał) i Święta będę miał obfite. I nie będę płakał, bo z duszą na ramieniu kupowałem po czwórasiu. I daj mi Bóg z każdej spółki zysk w wysokości 250%!!! Nawet jak dojdzie do złotówki, to trudno. Co w domku to w domku, a spółeczka jest zbyt ryzykowna, żeby ją kisić.