Forum Gospodarka i polityka +Dodaj wątek

Re: Ukraina

Zgłoś do moderatora
Dnia 2026-06-05 o godz. 12:45 ~Dewajtis napisał(a):
> Zełeński zrobił super prezent Putinowi. Nawet Putin nie miałby takiego pomysłu na poróżnienie Polaków z Ukraińcami jak decyzja Zełeńskiego o nadania elitarnej jednostce wojskowej imienia Bohaterów UPA.

A jaka jest różnica między Katyniem a Wołyniem?
W 1794 roku armia rosyjska pod dowództwem Suworowa, tłumiąc powstanie narodowowyzwoleńcze pod wodzą Tadeusza Kościuszki, ruszyła na Warszawę i zmusiła ją do kapitulacji, grożąc zniszczeniem miasta artylerią. Aby wzmocnić zagrożenie dla powstańców, na rozkaz Suworowa rosyjscy „cudo-bohaterowie” brutalnie zamordowali około 20 tysięcy cywilów na warszawskiej Pradze – tylko dlatego, że byli Polakami.
W latach 1937-38 NKWD przeprowadziło tzw. „operację polską”, której ofiarami padło wielu etnicznych Polaków mieszkających w Związku Radzieckim. Głównym obszarem tej operacji była Ukraińska SRR. Aresztowano około 144 tysięcy osób, z czego ponad 111 tysięcy rozstrzelano, resztę zesłano do Gułagu. Masowe deportacje przeprowadzano również „w trybie administracyjnym”. Zarówno w Gułagach, jak i w miejscach deportacji tysiące Polaków (ile? czy ktoś policzył?) umierało z powodu nieludzkich warunków, inni żyli i pracowali z „praw” niewolników.
Nadszedł „niezłoty wrzesień” 1939 roku. Kilka tysięcy wziętych do niewoli polskich żołnierzy (trudno dokładnie określić, ilu) zostało rozstrzelanych przez „organy” i czerwonoarmistów. W sumie pod koniec 1939 roku do obozów NKWD trafiło 125 400 Polaków. Spośród nich 43 054 zostało wydanych Niemcom w latach 1939-41, podczas gdy Niemcy przekazali ZSRR 13 575. Następnie, schwytanych polskich oficerów, którzy nie ulegli Moskwie, a było ich ponad 22 000, rozstrzelano wiosną 1940 roku. Jednocześnie, od końca 1939 roku, zgodnie z rozkazem szefa NKWD Ławrientija Berii z 29 grudnia, do połowy następnego roku, z samej tylko zachodniej Ukrainy do Kazachstanu, na Syberię i do Kraju Nadmorskiego na Pacyfiku deportowano około 550 000 osób, głównie etnicznych Polaków. Doszło również do masowych deportacji Polaków z zachodniej Białorusi i Litwy. Nowa fala ludobójstwa rozpoczęła się na miesiąc przed wojną niemiecko-sowiecką, kiedy „władze” oczyściły pas graniczny, a następnie, po 22 czerwca, „rozładowały” więzienia. Moskwa ponownie wysłała tysiące do Gułagu (gdzie więźniowie byli „zasobem do rozdysponowania”), a setki rozstrzelano na miejscu. W sumie w tych akcjach zginęło nie mniej niż 200 000 Polaków.
Oczywiście mówimy o zbiorowych działaniach systemu totalitarno-imperialnego, o przygotowaniach Kremla do podboju Europy, gdzie Polska jako taka nie miała miejsca (już we wrześniu 1939 roku Stalin przygotowywał proklamację Polskiej SRR w ramach Związku, ale potem zmienił zdanie i roztropnie wycofał swoje wojska na „linię Curzona”, aby nie drażnić zachodnich demokracji). Pietrowski osobiście podpisywał dokumenty jako pełnomocnik w sprawie likwidacji polskich rad wiejskich i powiatów, zamknięcia polskich szkół i gazet. Oraz o „środkach specjalnych” dotyczących „agencji sędziów policyjnych”.

A także eksterminacja w latach 1944–1946 „band akowskich”, jak nazywano je w sowieckich dokumentach, nie tylko uzbrojonych Polaków, ale i wszystkich, którym nie podobał się reżim okupacyjny. Dokonywali jej również czekiści i czerwonoarmiści, wojska frontów pod dowództwem Żukowa i Koniewa.
W rezultacie miliony Polaków – od pięciu do siedmiu – zmuszonych było albo uciekać do Wielkiej Brytanii, USA lub Kanady, nie chcąc żyć pod rządami prosowieckiego totalitaryzmu, albo nie wracać do ojczyzny (żołnierze armii Andersa i innych formacji, członkowie ich rodzin, cywilni uchodźcy, inwalidzi wojenni itp.).
Ale gdy tylko Ukraińcy zaczęli oddawać hołd tym, którzy walczyli o wolność Ukrainy, a jednocześnie działali na rzecz interesów polskich kolonizatorów, wszystko się zmieniło. Przypomnijmy: prawie połowa terytorium (i jedna trzecia ludności) II Rzeczypospolitej Obojga Narodów znajdowała się na wschód od „linii Curzona”, czyli wschodniej granicy ziem polskich, ustalonej przez Radę Najwyższą Ententy 8 grudnia 1919 roku. Czymże to jest, jeśli nie okupacją z późniejszą kolonizacją, która przejawiała się we wszystkich sferach życia – od edukacji po religię, od naruszania praw wyborczych po konfiskatę ziemi dla kolonistów-osadników? A wojna prowadzona przez Armię Krajową i „bataliony chłopskie” na Wołyniu (w 1942 r. – 80% Ukraińców, 16% Polaków) – czyż nie była wojną kolonialną, mającą na celu ujarzmienie zbuntowanej kolonii, która po wojnie miała pozostać częścią II Rzeczypospolitej Obojga Narodów?
Rzeczywiście, wydaje się, że problem tkwi nie tylko i nie tyle w „bohaterach UPA” czy nawet w tym, że „Wołyń” zastąpił w polskiej kulturze „Katyń”. Chodzi raczej o to, że zachodnie ziemie ukraińskie są postrzegane w III Rzeczypospolitej jako „wschodnie pustkowia”, a bojownicy o niepodległość Ukrainy – jako „zbiry” i „cham”.

oczywiście że prorosyjscy koledzy Brauna itp. są tylko wyjątkiem chamstwa.
Historia sama się obroni , ale do tanga trzeba dwojga.