Strajkuje tylko miejscowe lewactwo pokroju Extinction Rebelion, czy hiszpańscy marksiści. Lokalsi, w szczególności właściciele: knajp, hoteli, sklepów z pamiątkami itp. nie protestują przeciwko turystom. Wręcz przeciwnie - są do turystów przyjaźnie nastawieni. Protesty są niewielkie, tylko w mediach pokazywane są jako masowe. Także o to bym się nie obawiał.