Drony zaatakowały Moskwę i Dzierżyńsk, słychać było eksplozje.
W Dzierżyńsku drony zaatakowały strefę przemysłową, gdzie znajdują się fabryki produkujące różnorodną amunicję i komponenty do niej.
https://images.unian.net/photos/2025_07/1752810701-9760.jpg?r=340542W nocy rosja została zaatakowana przez drony , w Moskwie i Dzierżyńsku słychać było eksplozje, a miejscowi mieszkańcy zgłaszali przybycie ofiar.
W szczególności doniesiono o co najmniej dziesięciu eksplozjach, do których doszło w Dzierżyńsku w obwodzie niżnonowogrodzkim. Według mieszkańców, bezzałogowe statki powietrzne zaatakowały cele w rejonie lokalnej strefy przemysłowej.
„Świadkowie zeznali, że słyszeli cztery eksplozje około 3:30 rano i kolejne pięć do ośmiu bliżej 4:45 rano. Według mieszkańców, w rejonie lokalnej strefy przemysłowej aktywowano system obrony powietrznej przeciwko celom powietrznym. Naoczni świadkowie twierdzą, że bezzałogowe statki powietrzne latały bardzo nisko. Pojawiły się również doniesienia o problemach z łącznością internetową w tym rejonie” – pisze Skot.
Wprowadzono również plan „dywanowy” na lotnisku w Niżnym Nowogrodzie, które znajduje się około 25 km od Dzierżyńska.
W Dzierżyńsku znajdują się fabryki produkujące różnorodną amunicję i komponenty do niej.
Drony zaatakowały również Moskwę. Według doniesień co najmniej cztery drony zostały zestrzelone, gdy zbliżały się do miasta.
W tym samym czasie mieszkańcy zgłosili atak w Sołniecznogorsku w obwodzie moskiewskim, a na przedmieściach Zielenogradu słyszano co najmniej trzy eksplozje. O eksplozjach donosili również mieszkańcy Kubinki pod Moskwą.
Geografia ukraińskich ataków na Rosję znacznie się powiększyła i obejmuje teraz Moskwę, Petersburg, a także terminale naftowe, lotniska wojskowe i obiekty logistyczne.
Ukraińskie „Neptunki” dotrą na Kreml szybciej niż mityczne „Tomahawki”
Gdy tylko ukraińscy producenci udoskonalą krajowy pocisk Neptun , zostanie on natychmiast wystrzelony na Kremlu. Opinię tę wyraził Jewhen Dykij, weteran wojny rosyjsko-ukraińskiej i były dowódca kompanii batalionu Aidar.
„To fakt dokonany. Kropka. I nie wynika z tego, że nie trafimy na Kreml. Ale myślę, że znacznie szybciej niż mityczny Tomahawk, którego nam nie dadzą – znacznie szybciej nasz „Neptun” dotrze do Kremla. Nasz „Neptun”, który jak dotąd jeszcze tam nie dotarł, ale jest udoskonalany każdego dnia. Nad którym pracują. Który już pokonuje ponad połowę wymaganego dystansu. Co jest całkiem porównywalne pod względem celności z „Tomahawkiem”. Wydaje mi się, że naprawdę zobaczymy [pociski] nad Kremlem, i to nie dzięki dobrej woli 47. prezydenta USA, ale dzięki naszym własnym pociskom, wysiłkom naszego przemysłu zbrojeniowego” – jest przekonany Dyky.