Przyglądam się dyskusji i się zastanawiam. Podważanie zasadności używania analizy techniki przez osoby, które nie rozumieją właściwego sensu jej stosowania to, porównując, podważanie gotowania w garnku zupy przez niedźwiedzia w lesie, który po prostu nigdy nie gotował żadnej zupy. Tylko się nie obrażajcie. Probuję Wam przedstawić paradoks sytuacji.
I z drugiej strony. Tak samo nie rozumiecie zasad profesjonalnej analizy fundamentalnej, a twierdzicie że inwestujecie fundamentalnie. To ten sam garnek i ten sam niedźwiedź.
Informacja na którą czekacie (np. Zmaterializowanie sie kwestii budowy fabryki magazynów energii) nie jest informacją fundamentalną. To news. Wiadomość którą fundamentalista ocenia zarówno od strony szans (przychody i zyski przyszłych okresów) ale też zagrożeń ( koszty bliższych okresów, rozwodnienie kapitału przy emisji pokrywającej koszty). I nic tu nie sugeruję. To przykład. Tu jest potrzebna naprawdę kolosalna wiedza i umiejętności.
Podsumowując. Jesteśmy tym niedźwiedziem. Z tym garnkiem. Poruszamy się we mgle. Kupujemy i sprzedajemy przypadkowo, z reguły odczuciowo, na podstawie newsów, przeczuć, wrażeń, a fundamenty sprowadzamy do kilku wskaźników.
Analiza techniczna jest prostrza do opanowania. Szybciej ją każdy z Was łyknie. Energię i czas, które wielu z Was wkłada w wypowiedzi typu"nie znam się ale uważam to za bzdury" można spożytkować na naukę. A po co? Profesjonaliści mają ją wpisaną w swoje programy inwestycyjne. To na prawdę totalnie wtórne i nie potrzebne zajęcie tworzenie iluzji że ktoś kto używa AT pieje ody pochwalne nad przewagą techniki nad fundamentami. To jest powtarzana niedorzeczność. Ja uczę się techniki od roku, jednocześnie nie zaniedbujać kursu analizy fundamentalnej. Obie rzeczy są w tych czasach niezbędne. Tylko na litość Odyna trzeba trochę jednak poznać zasady, a nie wyciągać wnioski dotyczące AT na podstawie oceny kilku osób, które powtarzają na forum schematy obejrzane na tradingview. To nie ma nic wspolnego z techniką.
Życzę dobrej nocy. I tylko mi nie wciskajcie że chce Was obrazić albo filozofuję bez sensu. Lubię Was i tyle. To sobie pozwalam na szczerość, co nie?