Prezes przeanalizował casus Kosińskiego i postanowił pójść w jego ślady. Robi to jednak delikatniej, nie wali hurtem, tylko zrzuca po kilkadziesiąt tysi na sesję. Podtrzymuje w ten sposób nadzieję wśród akcjonariuszy, że może z tej padliny coś jednak będzie. Zbierze się na kupnie paru chętnych frajerów, to im prezio dosypie. Grunt, żeby było powyżej 0,2, bo to i tak 100% zysku. A biorąc pod uwagę, że akcje GNV ma za darmo - to i jeszcze więcej... Niezły przepis na biznes - nic nie robić, ściemniać, a zarobić.