Cały czas w tym samym miejscu.
Krakacz to albo naganiacz, albo oszołom - naprawdę warto zastanowić się, czy jest sens z kimś takim wchodzić w polemikę. To jak gra z gołębiem w szachy - pionki przewróci, nasra na tarczę a i tak będzie uważał, że wygrał.
Kto tu robił swoje i myślał swoje, ten robił i myślał. Natomiast faktycznie zarówno w tym wątku, jak i w wielu innych króluje popadanie ze skrajności w skrajność - od nazywania spółki bankrutem, bo wołanie "santo subito".
Z tego biznesu będą jeszcze dobre pieniądze, mówię to na zimno, będąc akcjonariuszem już ładny kawałek czasu. Dla mnie ta spółka jest świetną lekcją pokory, inwestorskiego stoicyzmu i konsekwencji trzymania się strategii. Polecam każdemu to ćwiczenie - wtedy wzruszycie ramionami na Krakacza i spokojnie podejdziecie do ochów i achów.