Podziwiam gości którzy nawołują do godzenia się ze zdarzeniami, bo wg nich to takie męskie branie wszystkiego na klatę,
Zastanawiam się jedynie, czy wg nich są jakieś zdarzenia/sytuacje na które oni reagują - co musi się wydarzyć, aby ich wewnętrzny głos powiedział im wreszcie, walą Cię/nas z każdej strony, działaj!
Już widzę jak np. w ciemnej ulice, idzie z żoną/córką/kochanką taki rozumiejący świat, który rozumie przecież że w ciemnościach rozboje i gwałty to "prawie" codzienność, widząc że ktoś dobiera się do żony wygłasza " jest jak jest" i radzi "żyj albo giń nie umiesz sobie radzić zmień faceta"
Ja jednak bym działał, to że tym razem kogoś innego wy..., to nie uzasadnienie do postawy "jest jak jest"