Wprowadzenie >dobrego i opłacalnego< towaru na rynek zagraniczny to nie jest żadne rocket science, a panowie sie z tym bujaja dwa lata.
Mieć zakład produkujący głośniki i kolumny, które aspirują do hi-fi i nie móc nic sprzedać. Wrzuciliby ze dwie recenzje do poczytnych magazynów w UK czy DE i byłoby po sprawie, dystrybutorzy sami by do nich dzwonili. Więc albo te głośniki są do dupy wbrew polskim recenzjom, albo są za drogie albo osoby za to odpowiedzialne powinny iść zająć się np uprawą ziemniaka pastewnego :)