~DupaWieloryba, niestety nie będzie euforii. Tzn. nawet jeśli Trump wycofa się z tej wojny (oby, bo to wcale nie jest pewne), to "euforia" potrwa pewnie 2-3 sesje. Niestety, ale ceny ropy nie wrócą do poziomów z lutego przez wiele miesięcy. Nie da się szybko zastąpić 7 mln baryłek dziennego wydobycia, a o tyle właśnie zostały zmniejszone moce wydobywcze w Zatoce. Przywrócenie działania tych szybów to okres od 4 do 16 miesięcy, w zależności od zniszczeń poszczególnych instalacji. Jest już przesądzone, że wysokie ceny ropy wpłyną na podwyższenie inflacji i zmniejszenie globalnego PKB. Droższy dolar wpłynie też nie pomoże inflacji. Na rynkach panuje przekonanie, że spowolnienie gospodarcze jest nieuniknione. A mówimy tu o optymistycznym scenariuszu, czyli zakończeniu tej wojny w ciągu najbliższych tygodni. Strach myśleć co będzie jak wojna potrwa kilka miesięcy.
Dlatego przemodelowałem znacząco cały swój portfel. Ze "starych" spółek zostawiłem w portfelu tylko TSGames. Dlaczego? Bo spowolnienie gospodarcze, droga ropa, drogi dolar to nie jest coś co zaszkodzi TSGames. Tak łopatologicznie.... ludzie nie będą mieli kasy na wakacje... to będą siedzieli w domu i się nudzili, a co robią ludzie jak się nudzą? Wiadomo.
Droga ropa...? żadnego wpływu na TSGames
Drogi dolar? 42% przychodu TSGames jest w dolarze.
Więc nawet jeśli hossa się skończyła i czeka nas pół rocna (a może i dłuższa) fala bessy, to akcje TSGames są bezpieczne.
A jeśli ktoś przyjrzał się przychodom z poszczególnych gier i zestawił to z wydatkami marketingowymi, to z łatwością zauważy zwiększona efektywność marketingową w ciągu ostatnich dwóch kwartałów. Jeśli spółka rzeczywiście zrewidowała politykę marketingową i wyciągnęła właściwe wnioski z badań, to 30 mln wydatków na marketing powinno przynieść owoce w Q1. Nie twierdzę, że to pewne, ani że skala tej poprawy będzie oszałamiająca, ale końcowy rezultat leży zwykle gdzieś pośrodku. Tzn. będzie lepiej niż do tej pory, nawet jeśli nie tak dobrze jak życzyłby sobie zarząd. A koniec earn-backu Rortos, wyższy kurs dolara i euro, nawet niewielka poprawą rentowności, to w zasadzie gwarancja 100 mln zysku netto rocznie. Oczywiście, że ostatnio wypłata earn-backu obciąży wynik, ale to już ostatnia transza. A giełda wycenia przyszłość. Nawet podczas bessy.